Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 352 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Co ma być?

środa, 27 stycznia 2010 10:58

Byłem w mięsnym sklepie po słoninkę dla sikorek. Zazwyczaj chodzimy na bazarek, gdzie sprzedawcom już zależy na klientach i szybko uczą się życzliwości, ale tu panowała jeszcze surowość stosunków sprzedawca-klient. Padło słynne pytanie, które można już raczej usłyszeć w komediach Barei lub od podeszłych wiekiem subiektów ery socjalizmu: To co ma być?


Życie, jak ty mnie potrafisz zaskakiwać! Jakbym przeniósł się w czasie albo wszedł w równoległą czasoprzestrzeń, gdzie wszystko jest, jak było. Żadne tam posttreningowe „czym mogę służyć" lub „w czym mogę pomóc". Poczułem wiatry historii (cokolwiek to znaczy). Panie były, jak się należy, z wyraźną nadwagą i niezbyt chętne do wykonywania swej pracy. Nawet mnie to nie obeszło, tak byłem zdumiony i poruszony pewną usłużnością mózgu, który wpasował mnie w plik z napisem „Sklep mięsny lata 70" po wprowadzeniu stosownego głosowego hasła. Wraz z poczuciem, że to dzieje się tu i teraz. Kolejny przykład. Jest wczesna jesień, jadę drogą w pobliżu Rzeszowa. Ukształtowanie terenu, droga, otoczenie przywodzą mi na myśl fragment trasy przez las pod Kozienicami. Bawię się podobieństwem, mówię sobie, tak, jestem pod Kozienicami, poznaję to miejsce. Klik! Jestem. Czuję i widzę, że wjeżdżam na wzniesieniem, za którym za chwilę zobaczę rondo przed miastem. Oczywiście zaraz „wracam" pod Rzeszów, bo ronda nie ma, ale kilka sekund zgodności doświadczenia sprawia, że zastanawiam się, czy inni użytkownicy drogi zauważyli pojawiający się i znikający samochód. Zaznaczam, że byłem wyspany, nie używałem środków zmieniających świadomość.


Mózg jest bardzo chętny do programowania, wręcz służalczy. A kiedy już sam sobie nie radzisz, to podsuwa ci w snach rozwiązania wewnętrznych konfliktów. Lubię go, bo ma w sobie różne tajemnice, których nie jest w stanie rozwiązać żaden fMRI albo PET. Ingerencja zewnętrzna też może mu zasugerować pewne zachowania. Cieszyłem się, i byłem zdumiony jak dziecko, które jest pierwszy raz w cyrku, na filmie „Avatar" Jamesa Camerona. Ubawiłem się w 3D. Chwilami byłem w samym środku akcji, raz o mało nie zranił mnie odłamek. Szacunek dla możliwości technicznych! Po patetycznym humanistycznym przesłaniu zawartym w filmie jeszcze bardziej nie lubię bezwzględnego biznesu i głęboko utożsamiam się z amerykańską demokracją, z jej niezbywalnym prawem do poszanowania odmienności kulturowych wszystkich mniejszości. Exactly!


Prowadzący serwisy informacyjne często nadużywają wpływania na mój mózg, budując w nim specyficzne wyobrażenie na temat otaczającego mnie świata. Jest pełen niebezpieczeństw, zła i występku. Morderstw, oszustw, przemocy, łez, niesprawiedliwości, afer, spisków i patologii. Dlatego dzisiaj tak nas wzruszyła informacja o uratowanym psie z kry lodowej na Zatoce Gdańskiej. Uwielbiam Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Gdyni, który to sprawił! To znaczy, że dobro istnieje, że mają miejsce również dobre wydarzenia budzące ciepłe uczucia. Potrzebuję takich informacji. Dlaczego jest ich tak mało? Może są mniej interesujące niż ślady krwi na chodniku albo płacząca matka w filmowej relacji? Gorzej się sprzedają? Czekam na te radosne. Jak większość z nas. Chętniej będę oglądał newsy, jeśli zobaczę w nich pełny obraz świata. Od tylko złego będę uciekał w siebie, w zacisze domu i światów wewnętrznych.


Uwielbiam swoje neurony, synapsy, kocham monoaminooksydazy, które chętnie wysłuchują mojego „co ma być" i tak kształtują mój świat wewnętrzny, żebym był zadowolony i szczęśliwy, czego wszystkim innym mózgom serdecznie życzę. Bo jak mówi zachęta do gry w Trzy Karty:  Jeszcze nie było takiego zdarzenia, żeby ktoś  wygrał z samego patrzenia!


Obstawiać, czyli programować, programować!

 

 

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Centrum zaopatrzenia fryzjerów

środa, 20 stycznia 2010 13:33

Dzisiaj nie o jedzeniu, tylko o jeżdżeniu. Zanim się jednak odniosę do tematu, wrócę na chwilę do gotowania. Dziękuję za ładną historyjkę Markizy w komentarzu do mojego ostatniego wpisu. Szkoda tylko, że takie wydarzenia mają miejsce w jakimś anglosaskim kraju, gdzie mieszkają Martha i Ben, a nie u nas, na słowiańskiej ziemi. Chyba, że ktoś tak ma, to niech pisze i sławi dobre imię tradycyjnej rodziny, gdzie kobieta gotuje, a mężczyzna to zjada. Są jeszcze takie wysepki wstecznictwa i ortodoksji, że wspomnę Łosia i Halinkę, Jolkę i Bolka - a i w naszym domu pieści się i kultywuje zapyziałe ziemskie tradycje. Jeszcze moja wykładnia w piosence, dotycząca tego zjawiska, i zamykam aspekt kuchenny.

 

Domowe obiady na maśle

 

Kupiłem mojej buty na zimę, niech ma.

Wrócę do domu, a ona obiad mi da.

Na pewno by ładniej wyglądał na niej

Zegarek Patek Philippe,

Ważniejsze, by buty na zimę kupić,

Buty na zimę niech ma.

 

Zaczęło się w Raju, na Nieba skraju, gdzie Bóg

Namówił mężczyznę, by dzielić z kobietą się mógł,

Więc dał jej swe żebro, a ona później

Karmiła go jabłkiem uparcie.

Wychodzi na to - w historii człowieka

 Zawsze chodziło o żarcie.

 

Kelnerka przez miłość oczy pełne ma łez,

Profesor przeklina, pije, z miłości też.

Tyle tragedii, komedii i farsy

Porusza nas swoim obrazem,

A wszystko przez to, że rozpaczliwie

Chcemy ze sobą być razem.

 

Kupiłem mojej buty na zimę, niech ma...

 

Kiedy „Płeć mózgu" i gender studies dla mas

Mężczyznę, kobietę, podzielą, poróżnią nas,

Gdy coraz głośniej słychać okrzyki -

„nie będę służyć mężczyźnie!"

A może lepiej, tak mi się zdaje,

Służyć sobie nawzajem.

 

Ona wybiera drogę kariery, a on

Też nie chce się dzielić, zmierza do celu po zgon.

Zanim w opadach radioaktywnych

Na Nieba skraju świat zgaśnie,

Zadbajmy, żeby do końca były,

Domowe obiady na maśle.

 

Wróciłem z koncertów na południu. To południe jest tylko stroną świata w naszym kraju i nie niesie żadnych związków z krajami ciepłymi. Z egzotyką tak, bo widok lasów, drzew skutych lodem, jest i urzekający, i przerażający zarazem. Jak Kaj w królestwie królowej Zimy przedzierałem się przez śniegi i odcięte od prądu wioski, przyświecając sobie kagankiem kultury. I tylko dlatego moje serce nie zamarzło. Nie trzeba wojny ani terrorystów, by nasze gniazdo pogrążyło się w nieszczęściu i chaosie. Wystarczy przyroda, natura, która z nami robi, co chce, i ma gdzieś nasze ideologie, manifesty, założenia i plany. Może przyda się trochę pokory, gdy nami zatrzęsie od czasu do czasu, dając do zrozumienia, że Ona ciągle tu rządzi?


W trosce o mięśnie, które ulegają atrofii za kierownicą samochodu, wybrałem dzisiaj komunikację miejską do poruszania się po mieście. To była słuszna decyzja. Autobusy mkną specjalnymi pasami, kolejka w metrze mknie po szynach bo nie musi przejmować się skrzyżowaniami. Wspaniałe uczucie swobody, rozluźnienia i braku odpowiedzialności za użytkowanie drogi. Żadnych problemów z szukaniem miejsc parkingowych i przeciskania się między pryzmami śniegu. Ręce - swobodne. Można się uchwycić uchwytu, poręczy, rury albo niczego się nie chwytać (bogata oferta). Można słać sms-y albo półgłosem rozmawiać przez telefon (polecam to natężenie głosu). Można też rozbić szybę stosownym, zamocowanym na ścianie młotkiem (w razie potrzeby), ale najlepiej słuchać i się rozglądać.

- Tato, tato, cześć! - ryk z tyłu na pół autobusu. - Czy jest coś do jedzenia? ... no dobrze, dobrze, to przyjdę... za jakąś godzinkę.

Dobrze jest się rozglądać. Auto w tym przeszkadza. Nadając mu energię, pozwalamy później, by przejęło nad nami kontrolę. Zauważasz piękny krajobraz, małe senne miasteczko z zabudową jak z obrazu Jana Zrzawego.


Ale silnik mówi: nie zmieniaj obrotów, nie mamy czasu, nie zatrzymam się, przecież się spieszymy. Ilu niezwykłych miejsc nie zobaczyłem przez jego tyranię. Ilu radości nie doświadczyłem, skupiony na perspektywie drogi. Trzeba się rozglądać. Trzeba się zatrzymywać. W skupieniu, ale i w swobodzie patrzenia można zobaczyć więcej. Chociażby Centrum Zaopatrzenia Fryzjerów. I już świat jest piękny, przyjazny i zaskakujący swym bogactwem doznań.

 

 

 

 



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Gastronomia a dobrostan

środa, 13 stycznia 2010 12:53

Jak już wcześniej wspomniałem, rok dobrze mi się otworzył. Opowiem jeszcze o Reszlu, bo tam ten rok się zaczął. Miejsce i ludzie. To tworzy pamięć o fragmencie czasu. Wydarzenia, ale też smaki, zapachy, kadry spojrzeń. Wszystko zapisane w plikach pamięci, a każdy z nich otwierany osobnym hasłem: zapach belek w wieży, skrobanie kuny na poddaszu, grzane wino, prosiak z rożna, pierś indyka w śmietanie (rewelacja!), zrazy z kaszą albo przepiórki z soczewicą. Jak łatwo zauważyć, doświadczenia smakowe przeważają. Pisałem latem, że będę polecał miejsca, gdzie dają dobre jedzenie. To jest właśnie takie miejsce. Gotowanie jest szczególną twórczością, sztuką; twórca i odbiorca łączą się i porozumiewają zmysłem smaku, a narzędziem i medium jest żywność. Do tego trzeba inteligencji, wrażliwości i pasji. Nie widzę większej różnicy między komponowaniem muzyki, malowaniem a gotowaniem. Piosenki pop są jak żywienie zbiorowe z dużą ilością gotowych przypraw, czyli cholernej posypki, która ujednolica smak potraw. Podobne aranżacje, szkoły śpiewania, powielanie brzmień. Wszelako, znamy piosenki, które przemawiają swą indywidualnością, niosą emocje i wrażliwość twórcy. Łatwo je oddzielić od masowych produkcji. Przeznaczone są dla indywidualnego odbiorcy, który odnajdzie tam siebie. Dźwięki, które otworzą jego pliki pamięci, emocje, poruszą uczucia. Jak indywidualna kuchnia tworzona przez artystów chochli. To nieprawda, że najlepsi są ci z programów telewizyjnych albo przywiezieni z prawdziwej Francji. Widzieliście kiedyś gotującego Hindusa? Jeśli jest mistrzem, nie używa gotowych zestawów przypraw, tylko tych zgromadzonych wokół siebie pojedynczych składników z niezliczonych małych miseczek. Są jak podstawowe kolory na palecie malarza. Mistrzowie przebywają w prywatnych domach (moja miła), w Reszlu na zamku (Jolka et consortes) albo chociażby w Kole Gospodyń Wiejskich w Dziemianach.

Każdy zmysł ma swą estetykę. Ucho może się cieszyć orkiestrowym wykonaniem dzieła dawnego mistrza, melodyjną piosenką z towarzyszeniem gitary lub utworem wiejskiego muzykanta. Oko - obrazami Weroniki Naszarkowskiej, która postać, przedmiot sprowadziła do znaku w przestrzeni, do symbolu, a efekt jest pełnią, która zatyka dech. Albo pejzażami Kasi Zwolińskiej, które są zapisem chwili, przestrzeni i esencją ziemi. Chodzi o to, by w każdym przypadku pojawiło się nieokreślone poczucie, przeczucie, objawiające się westchnieniem: - Ojej, jakie to ładne! To samo dotyczy zmysłu smaku. Jedzenie ma być niezwykłym, jedynym połączeniem, które sprawi, że westchniesz i będziesz wołał: - Autor, autor!

Wcale nie znaczy, że instalacja jest dobra, bo autor tejże w manifeście napisał, że to „działanie artystyczne w przestrzeni publicznej". A obiad wcale nie musi być smaczny, mimo iż w menu istnieje pod nazwą „Perliczki zawrócone, z chędożonym kuperkiem w odrobinie szpinakowego szaleństwa podane na grzance" (mój Zaiks). A koncert nie musi być powalający, choć artysta jest na Top 20 od miesiąca i w zeszły wtorek podpalił swój samochód na znak solidarności z Eskimosami.

Czy zdarza ci się, że jesteś poruszony na koncercie? Że jest ci wtedy dobrze? A na wystawie, czy uśmiechasz się do swojej dziewczyny, bo nagle, nie wiedzieć czemu, przyciągnął wasz wzrok obraz lub rzeźba i zrobiło się jakoś niecodziennie? Albo siedzicie w odległej od Warszawy restauracji, jecie obiad, i zaczynacie czuć się radośnie i sentymentalnie zarazem, jak podczas uroczystej kolacji przy świecach?

To znaczy, że drugi człowiek dotknął twojej duszy i powiedział: - Zobacz, jestem tu i tak widzę świat. Chyba jesteśmy podobni? Jak myślisz?

 

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  268 455  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 268455

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości