Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 352 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Dowód na istnienie pana Borsuka

poniedziałek, 30 stycznia 2012 9:11

Piszę ostatnie rozdziały drugiej części Kliniki Małych Zwierząt. Wchodzę do tego świata tyle razy, że to już żaden problem. Ale nie ma mnie wtedy tutaj, w moim świecie. Każde zdarzenie, wołanie z codzienności, boleśnie mnie „wysysa” ze sceny w Lesie właśnie w momencie, kiedy zauważam szczegóły i śledzę dalsze wątki i perypetie moich przyjaciół. Dziwnie jest ten świat skonstruowany. Za podstawę ma Zabory, lasy między Chojnicami a Bytowem. Piękne miejsce na ziemi. Więc nie są to światy równoległe, tylko świat na granicy, pewna forma ekotonu, bo jest mieszaniną dwóch granicznych środowisk. Wbrew pozorom bajkowości jest to autentyczne miejsce, skoro mogę zapisać rozmowy zwierząt. Zdaję sobie sprawę z naruszania ich prywatności, ale dzięki temu ludzkie dzieci poznają życie Lasu i włączają w świat swojej wyobraźni. Czasem również tam wchodzą, jak wędrowcy między rzeczywistościami. Ja byłem pierwszy, więc wskazuję drogę. Ostatnio zauważam tam zaburzenie pola energetycznego, bo budzi się świadomość istnienia. Pojawiają się pytania natury ontologicznej. Nie dalej jak tydzień temu zastałem pana Borsuka siedzącego nad rzeką. Patrzył na przepływającą wodę. Nie tak, jak zwierzę patrzy na wodę. Patrzył jak Zwierzę, które chce poznać Jej istotę! Chyba nawet poczuł na sobie mój wzrok, bo nerwowo zaczął się kręcić i ku mojemu zdumieniu zastanowił się, czy istnieje naprawdę, czy to ja, autor, go wymyśliłem. Na szczęście doszedł do bardzo zgrabnej fenomenologicznej refleksji: Niezależnie od wszystkiego, mam swoje ciało, myślę, widzę Las dookoła i mam swoje przygody. Więc istnieję, jestem naprawdę! Lubię pana Borsuka. Często mnie uczy, co jest ważne, a co mniej. Sprawia, że zastanawiam się nad tym, czy mam wolną wolę, a jeśli tak, to czy ktoś to zaplanował (?!), jak również alternatywy moich wyborów. Trochę mu zazdroszczę, bo żyje sobie w jednej uzgodnionej rzeczywistości, jest mu ciepło, łapy moczy w wodzie, a ja już się gubię, gdzie prawda, gdzie ułuda. Którego świata jestem prawdziwym mieszkańcem? Który jest moją ojczyzną, do którego przynależę? Czy jest jakiś jeden „świat osiowy”? Bo: często bywam w muzycznym – dźwięki i słowa, wędrówki między nimi, by wybrać właściwe na opisanie mojego stanu ducha, na tworzenie moich wizerunków; w politycznym – obcy, nieprzyjemny, więc wpadam na chwilę, nie wgłębiając się zbytnio, chwytając hasła i płytkie wydarzenia; Centrum Zdrowia Dziecka – ze smutnymi problemami, na które próbuję znaleźć radę i wytłumaczenie; koncerty dla dzieci i dorosłych – na których „bawię i uczę”. No i w końcu, kto jest moim Autorem? Kto wymyślił mnie i moje światy? Jeszcze tego brakowało, żeby pan Borsuk zaczął pisać. Najpierw pamiętniki, a później wykreowane historie i osoby, które zaczną mieć świadomość swego istnienia. Ciąg autorów, wymyślających kolejnych. A może to pan Borsuk mnie wymyślił?! To też jest możliwe. Siedzi sobie, gadzina, nad rzeką i mówi: no, kombinuj dalej, tylko się nie pogub w poziomach i zależnościach. Skoro tak, to On jest początkiem wszystkiego, wszechogarniającą świadomością, alfą i omegą. No dobra, ale i tak mam go w garści. W każdej chwili mogę go wywalić z Lasu, jak tylko spróbuje zjeść pisklaki z gniazda piecuszka, co jest oczywiście zabronione. Wygląda na to, że się trzymamy w klinczu. Może lepiej po dobroci?

 


Podziel się
oceń
12
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Hibernacja fakultatywna

środa, 18 stycznia 2012 9:18

Bułka niesmaczna, pomidory obrzydliwe, za oknem śnieg. Bułka udaje pieczywo delikatesowe, jest barwiona karmelem i kruszy się, pomidor bez smaku, z wodą w środku, o konsystencji ogórka. Może go i z ogórkiem krzyżowali, podglądając – naukowcy z rumieńcem na twarzy. Czego wymagać od modyfikowanego pomidora, kiedy jest zima? Wystarczy, że kwitnie i zawiązuje owoc w temperaturze np. – 10◦C, więc wcale nie musi być smaczny. Bułka, natomiast, polepszona powszednia, dlaczego nie jest smaczna jak z piekarni od Przychodnia z mojego dzieciństwa? Przecież pora roku nie powinna mieć na to wpływu? Bez względu na to, czy pada śnieg, czy tylko leży. To też różnica; jeśli leży, to może już topnieje, a jak pada, to jeszcze poleży. Komu zależy na tym, żeby leżał? Dzieciom, bo się mogą bawić w idiotyczne zabawy na śniegu: robienie „orła”, obrzucanie się śniegiem gołymi dłońmi albo w mokrych rękawicach i lepienie bałwana, co już z daleka śmierdzi pogańskim rytuałem. Producentom nart i desek, żeby sprzedać, a nabywcom, żeby się pokazać na stoku, że mają najnowsze, z węglików spiekanych z grafitem i olejem rzepakowym eko, z wiązaniami z tytanu galwanizowanego i oksydowanego na zimno. Producentom okryć z membraną osmotyczną, wraz z warstwą inteligentnego pierza kaczek krzyżówek z oposem himalajskim, która wiąże powierzchniowo elektrolity, utrzymując je w stałej temperaturze ciała. Producentom łopat śniegowych, karmników z poidłem o obiegu zamkniętym dla sikory modrej i właścicielom autoholowania. Oto i cała prawda. Zima skomercjalizowała się, tak jak cała reszta. Kolejny przykład rozbuchanej konsumpcji. Jest jeden producent napoju gazowanego, który zatracił już wszelkie granice. Że w lecie się reklamuje – nic dziwnego, sam czasem się napiję tego napoju i zjem frytki z głębokiego tłuszczu, żeby się upodlić, ale zimą?! Nie dość, że nam zaanektował i wykorzystał Świętego Mikołaja do niewolniczej pracy przy reklamie i dystrybucji, to jeszcze zachęca do picia o tej porze roku. Zimne pić w zimie?! Toż to ukryta intryga, żeby zaziębieniem osłabić naród polski, który i tak co roku cierpi pod okowami lodu i mrozu. Ja, wraz ze służbami oczyszczającymi, z operatorami piaskarko-spycharek i służbami drogowymi, jestem przeciwny zimie. Solidaryzują się z nami niedźwiedzie, borsuki, susły, jeże i nietoperze, ci hibernujący obligatoryjnie i fakultatywnie. Kto to widział, żeby poruszać się o zmroku godziny piątej po południu! Kiedy jest ciemno, trzeba spać. Wie o tym każdy ptak i kura, chociaż jest nielotem. Wraz z nami są również ludy strefy równikowej, a nad akcesem pracują kraje Maghrebu. Wiem, że sezonowe zmiany są potrzebne w naszej szerokości geograficznej. Jak większość boję się efektu cieplarnianego. To moje ciało skrępowane warstwami chroniącymi ciepło organizmu domaga się wolności. I o to chodzi. Zima ogranicza moją wolność osobistą, którą mam zagwarantowaną konstytucyjnie. Zima przed Trybunał Stanu. Dlaczego więc bułka niesmaczna, a pomidory obrzydliwe? Bo za oknem śnieg.

 

Gdy jest zima, bardzo marzną mi paluszki,

Płatki śniegu ciągle sypią mi się w uszki.

Nic nie widzę, gwiazdki lodu kłują w oczy,

A najgorsze, że dzień krótszy jest od nocy.

 

W końcu jest zima, więc trudno wytrzymać,

Gdy zima złapie, gdy mroźny klimat.

Chociaż niektórych się zima nie ima,

Trudno wytrzymać, gdy zima trwa.

 

Jedna myśl przy życiu mnie trzyma,

Kiedy jest zima i mroźny klimat,

Bo choć zima jak co roku jest nieznośna,

To po zimie, to po zimie będzie wiosna!

 


Podziel się
oceń
22
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Klucze i zegary

piątek, 13 stycznia 2012 9:06

Mieszkam w domu, gdzie jest wiele zegarów. Zastanawiam się, czy liczą ten sam czas, czy oddzielne różne czasy? Wszak mówi się „każdy ma swój czas”. Indywidualne czasy inaczej wyglądają, mają różną konstrukcję i sens. Zależą od tego, gdzie się urodziłeś, jak miejsce cię ukształtowało i jak ty wpływałeś na kształt miejsca. Moim zegarem, który mierzył czas całej rodziny, był duży szafkowy Gustav Becker. Teraz stoi u brata, dosłownie i w przenośni. Odkąd wysypałem śrut z obciążników, bo byłem ciekaw świata, zaczął oszukiwać. Zegar, brat jest uczciwy. Doprowadziło to do naszego kryzysu zaufania i w końcu zatrzymaliśmy na stałe wahadło, co jest równoznaczne z wyłączeniem aparatury podtrzymującej życie. Teraz mam kilka zegarów, ale żaden nie jest moją własnością. Posiadaczem jest moja miła, która czyni ich swoimi sprzymierzeńcami w procesie „chaotycznego despotyzmu” (określenie z pracy z rodzinami dysfunkcyjnymi), który przejawia się w okrzyku o Matko, a która to godzina!  Jeśli nie jestem ich właścicielem, czy znaczy to, że będę żył wiecznie? Mam co prawda zegarek po ojcu, który nosiłem przez jakiś czas, pragnąc zapewne przedłużyć ojca egzystencję, ale on nie zmartwychwstał, a bransoletka zaczęła ciążyć jak kajdanki. W domowych szufladach pełno starych zegarków. Kiedyś przedmioty dumy lub tylko świadectwa obowiązkowości. Jak tu wyrzucić coś, co było świadkiem paniki spóźnień lub niecierpliwości spotkania? Emocje właściciela na pewno tkwią gdzieś we wnętrzu, jak świadomość w sieciach neuronowych. Wystarczy lekko przekręcić mechanizm, by wskazówki ruszyły, niczym wybudzony ze śpiączki pacjent. Zegar natury też jakoś ostatnio rozregulowany. Bobry podobno ciągle powiększają swe żeremia i zapasy, jakby miała nadejść ciężka zima. Niektóre ptaki, natomiast, przymierzają się do lęgów, a wierzba obok szkoły wypuściła młode pędy. Niedźwiedź spod Cisnej też nie śpi, więc ciągle próbuje się dobrać do Teresinej pasieki. Romek walczy z nim za pomocą pistoletu hukowego. Nie mam tylko jasności, czy z miłości do Tereski, czy do miodu. To drugie by świadczyło o tym, że niczym się nie różni od niedźwiedzia, czyli jest takim samym zwierzęciem, a tylko przewaga technologiczna daje mu chwilowe zwycięstwo. Gdybym musiał o tej porze chodzić po lesie, zamiast spać do wiosny, też byłbym zirytowany i złośliwy. W normalnych czasach misie spały w swych gawrach jak zegarki w szufladach, ale ostatnio czasy już inne. Szuflady skrywają jeszcze stare klucze. O nich nic nie wiadomo. Ani do kogo należą, ani od czego są. Nawet nie wiadomo, czy istnieją zamki, do których pasują, a przecież byli nierozłączni? Czyli, klucze mają kiepsko, zegary, natomiast, nie najgorzej. Nie pytaj, komu dzwoni zegar – zawsze właścicielowi.

 

Wskazówki zegara pokazują czas,

Więc jaką mają mieć formę?

Wyraźne, mocne, rzeźbione czy

Smukłe i niepozorne?

 

Zaćwierkał zegar:

Chwil, chwil,

Chwil, chwil.

Tu nie ma człowieka,

A przed chwilą był.

 


Podziel się
oceń
13
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  268 460  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 268460

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości