Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 221 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Śmietana do zupy

środa, 28 października 2009 9:53

jesień

coraz dłuższy

mój cień

na ławce

w parku

siedzą tylko liście


No i proszę, jak inspirująca jest moja semantyczna przestrzeń. Ile wpisów i komentarzy się pojawia w blogu, świadczących o wrażliwości autorów na otaczający nas świat i codzienność. Tytuł zaczerpnąłem z maila Łosia gdańskiego, który wraz z Halinką przedziera się przez bagna i błota naszej rzeczywistości. Strofy na wstępie są autorstwa mojej miłej. Łaski nie robi. Tyle lat pod jednym dachem w aurze mojej twórczości musi dawać jakieś efekty.


Ja jeszcze w kwestii zupy, że żmudnie pociągnę wątek konsumpcyjny z zeszłego tygodnia. Podjąłem pewną decyzję. Jestem zdemoralizowany kuchnią mojej ukochanej. Zdeprawowany obiadami domowymi. Znam smak potraw bez polepszaczy, posypek i gotowych przypraw. Nie zwiodą mnie restauracje, które w znamionach wykwintu gastronomicznej kultury wysokiej podają coś, co jest „dobre, ale w smaku nie za bardzo". Nie oszukają mnie „Medaliony z indyka pozytywowane guano jeża nizinnego, szpikowane przepiórkami z kaparami w kiszce stolcowej luzowanej podawane na grzance" (nazwa moja, przyp.aut.). Nie omami mnie „Korona Himalajów", bo to tylko torebka z kiepskim czajem w imbryczku. Cena 17 zł. Nie onieśmieli mnie szarmancki, z manierami hrabiego z przedwojennych filmów kelner, który ze znudzoną pewnością co do naszych zachwytów pyta: Smakowało państwu? Ponieważ często nie smakowało, kelner wygląda, jakbym zranił go osobiście. Co jest?! Nagle wszystkie knajpy zaczęły podawać „wykwintne" potrawy. Te poPGR-owskie, co później były „U Cesi", a teraz „La Belle Porchère", też mają w swoim menu przynajmniej schabowego po hawajsku, czyli z plastrem ananasa. Hawajczycy na pewno uwielbiają tę potrawę i chcieliby jeść ją codziennie, ale nie podpisali jeszcze umów gospodarczych z Polską w sprawie polskiego schabu. Więc na razie mogą taki kotlet jeść tylko u nas. Decyzja, o której wspomniałem, będzie dotyczyć mojego osobistego rankingu restauracji. Będę sławił imiona proponujących jedzenie bez zbytniego zadęcia, za to smaczne. Moim kryterium oceny są domowe obiady w tradycyjnym, wielopokoleniowym rozumieniu. Nie stroniące od smakowych eksperymentów, wychodzące poza polską kuchnię, ale gdzie podstawą jest smak. W pełnym rozumieniu tego słowa, czyli - dobrze dla kubków smakowych i estetyki. A więc, szparagi na maśle - tak, szparagi z musem truskawkowym - nie. Pretensjonalne jak nazwa „Salon toalet" i tam też powinny się znaleźć. Nawet jeśli to smaczne, to po co? Piętra smakowe to mam w winach i perfumach (dla jasności, perfum nie pijam). Póki co, ostatnie wakacyjne wspomnienia wiodą mnie do Charzykowych. Restauracja „U Justów". Smacznie, i o to chodzi. „Na Skarpie", smacznie.  „Jeziorna" w Swornychgaciach: ciszki (rodzaj małych placuszków ziemniaczanych) - rewelacja, za to tradycyjny żurek - z papryką. Czy to znaczy, że Kaszubi od zawsze znali i uprawiali paprykę? A na przykład... tu się zawahałem. Czy wolno mi pisać, gdzie mi nie smakowało, i krzywdzić właścicieli? Na pewno ktoś tam jest zachwycony ich kuchnią, bo w końcu wszyscy posługujemy się subiektywną oceną. Klientowi można podgrzać kotlet w kuchence mikrofalowej, bo jak się poleje sosem z kurek i dołoży ziemniaki opiekane z ziołami (mogą być kulki, lub frytki), to nie poczuje, że to z wczoraj. I kotlet, i ziemniaki.


Przejdę teraz do szerszej perspektywy. Z jedzeniem jest jak z ideologią. Poruszamy się w pewnej estetyce smakowej - tak samo jak w światopoglądowej. Walczymy o uznanie naszych racji, nienawidzimy przeciwników ideologicznych. Nie podoba nam się, co pan mówi i pisze. Nasza idea jest jedynie słuszna. Nasza religia jest jedyna i słuszna. Nasza rasa jest lepsza, nasza krew jest czystsza. Popatrzcie na „dyskurs" polityczny. Brzmi tak samo jak awantury w przychodniach, sklepach, urzędach. Bez wulgaryzmów, bo nie wypada, bo wszak jesteśmy kulturalni.


Ale emocje są te same. To samo doświadczanie obrazy i swej słuszności. Króluje raczej szyderstwo, ośmieszanie, poniżanie i erystyczna chęć posiadania racji. Wszystko bardzo osobiste, jakby ludzie nie oddzielali siebie od bycia członkami partii, od ideologii, od rang społecznych. Uświadamiam: to my mamy systemy wartości, a nie one nas.  Jesteśmy konkretnymi osobami, a nie rangami, hierarchiami, stanowiskami. To nie one świadczą o naszej wartości. Szacunku nie zdobywa się stanowiskiem ani przynależnością polityczną czy wyznaniową. Przypominam, że Tutsi i Hutu mówią tym samym językiem, co zupełnie w rzezi nie przeszkodziło. Że my niby bardziej wyedukowani? Że żelazna ręka demokracji nie pozwoli? Że szanujemy mniejszości i odmienności, jesteśmy narodami miłującymi pokój i chrześcijaństwo zaszczepiło nam w duszach miłość bliźniego? Tak, dopóki bliźni z nami się zgadza.


No proszę. Konflikt. A wszystko się zaczęło od szparagów z musem truskawkowym. W porządku, na pewno niektórym smakuje, więc pewnego dnia się skuszę, może polubię i innych będę namawiał. Ale i tak będę pisał, w których miejscach jadłem smacznie.

 

 

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Pora na jesienne zupy

środa, 21 października 2009 23:08

Jesień przyszła oczywista,

Można to zobaczyć z bliska.

Drzewa z liści jesień czyści,

Chyba swoje plany ziści?

Nie zostawi ani liścia

Tej jesieni zła konkwista,

Jej coroczny z zimą wyścig

Resztki ciepła w ludziach niszczy.

Patrzę z okna w mym pokoju,

Chyba spadek mam nastroju.


A tak sobie fristajluję, bo na obiad będzie krupnik, a to znaczy, że zaczyna się sezon grzewczy w żywieniu zbiorowym. Moja miła będzie robić zupy energetyczne, typowe dla naszego miejsca geograficznego i kulturowego. Gdy je zjadam, czuję się prawdziwym Polakiem i patriotą równocześnie.  To zupy instytucje, bo właściwie zupami nie są. Przecież nikt nie mówi: zupa krupnik albo zupa rosół? Na jesień i zimę, zanurzone w tradycji ludów słowiańskich, zmagających się z mrozem, zaspami i lodem, miski z krupnikiem niosą życie, zdrowie i optymizm. Wydobywają z otchłani depresji, obniżonego nastroju, sezonowej nostalgii i melancholii. Dlatego wstęp upiększyłem (nie bójmy się tego słowa) strofami. Zupełnie jak pewien młody rezerwista kilka lat temu, w pociągu do Wrocławia. Stał z kolegą, nie mniej pijanym, w końcu korytarza. Okryci słynnymi wzorzystymi chustami, świętujący powrót do domu z przymusowej służby w wojsku. Odległość do Wrocławia się zmniejszała odwrotnie do poziomu alkoholu w ich krwi. Ten, o którym wspomniałem, w pewnym momencie „zaczął mówić językami". Chociaż kolega posługiwał się prozą, i to niezbyt wyszukaną, to jego każda wypowiedź była rymowana, np:

Jadę sobie do Wrocławia,

bo mnie czeka tam zabawa,

Tam dziewczyna na mnie czeka,

No i piwa cała rzeka.

Kolega słuchający powiedział w zachwyceniu: Ty to, kurwa, poeta jesteś. Na co twórca, z odrobiną nonszalancji, rzucił: No, taki jestem.


Dlatego uważam, że mój wstęp jest zupełnie przyzwoity, jak i koncert z Jackiem Kleyffem w Krakowie. Pobyliśmy trochę ze sobą, pośpiewali, żartom i facecjom nie było końca. No to się spotkamy znów któregoś dnia, bo ludziom ze sobą ma być dobrze.

Pierwszego dnia pobytu w Krakowie na Rynku (no bo gdzie indziej, na Boga?!) miał miejsce pewien incydent. Dostałem w twarz gołębiem. Ściślej, gołąb dał mi „z liścia", czyli skrzydłem w trąbę. Uznałem to zdarzenie za symboliczne i szukałem odpowiedniej dla niego interpretacji. Pierwsza z nich: Więcej pokory, człowieku, jesteś w Krakowie! Odpada, bo mam szacunek i podziw dla tego miasta, dla jego ducha i atmosfery. Druga jest taka, i ją wybieram: A chodźże tu, bracie, to cię musnę skrzydłem, żebyś tam ładnie zaśpiewał. Zaśpiewajże, chłopie, żebym się za ciebie wstydzić nie musiał, no!


No i było ładnie, miejscami radośnie, miejscami dramatycznie. Różnie, bo tak to jest, kiedy dwóch facetów opowiada o świecie na swój własny sposób.


Ćwiczenie pod tytułem:

Znajdź charakter twojej osobistej zupy (uwaga na pisownię i wymowę)


1. Kiedy jesteś chłodnikiem?

2. Kiedy jesteś barszczykiem z uszkami?

3. Kiedy jesteś wodzianką albo zalewajką?

4. Kiedy jesteś czerniną? (błeee)

5. Odnajdź w sobie te jakości. Jak się wtedy zachowujesz?

6. Teraz poczuj, jak to jest nim być, i zostań krupnikiem na mięsie!

 

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Mam na imię Sławek

środa, 14 października 2009 9:43

Mam na imię Sławek, lubię chodzić w klapkach. Tak się przedstawił nowy nauczyciel w-f w klasie mojego siostrzeńca. Był w dresie, białych skarpetach i w plastykowych, odlewanych w jednym kawałku, klapkach. Ja tu nie o estetyce, tylko o odpowiedzialności. Pan Sławek jest super, bo akceptuje siebie, ale też zdaje sobie sprawę, że ktoś może go potępiać estetycznie, więc staje za swoją postawą, podkreślając prawo do odmienności. Swojej i innych (mam nadzieję, że tak uważa). W sumie, to ja też nie o tym. Boleję, że nie będę mógł chodzić w klapkach. Co prawda, wolę skórzane, z rurką na duży palec, takie jak nosimy u nas w Indiach, ale na to temperatura już za niska. Dopóki liście na drzewach, nie przejmuję się zmianami pór roku, dopiero kiedy się robi, że tak powiem, transparentnie, to mi trochę żal. Niby wiem z doświadczenia i zasad wegetacji, że to na kilka miesięcy, wszelako irytujące, ograniczające ruch warstwy odzieży powodują, że mam dyskomfort psychiczny. W równowadze trzyma mnie tylko przeświadczenie (żebym się kiedyś nie zdziwił), że mniej więcej w marcu przyjdzie wiosna, lekko maźnie jasną zielenią, a później to już samo się potoczy.


Co roku też obiecuję mojej miłej, że  wiosna przyjdzie na pewno. Naprawdę niedługo, za około pięć miesięcy. Dzisiaj może trudno w to uwierzyć, bo w górach spadł śnieg, ale moje przepowiednie, jak dotąd, się sprawdzają i jestem dzięki temu bardzo wiarygodnym mężczyzną. Ona uznała siebie za meteopatkę, więc jej najulubieńszym serialem są prognozy pogody. Utożsamia się z prądami, wyżami i niżami, z ciśnieniem wysokim lub niskim - i tym tłumaczy swe stany emocjonalne. Przyglądam się temu z miłością, bo lepiej, by ponarzekała na pogodę, niźli mnie obarczała odpowiedzialnością za swój stan ducha. Dzięki temu można bezkarnie napić się naleweczki, bo wszak zimno, markotno, depresyjnie. Dziwię się też, że jej silna dezaprobata, potępienie, nie spowodowało ani razu poprawy pogody? Dlaczego żadne służby tam w górze nie reagują na jej niezgodę i niezadowolenie? Trzeba naprawdę być głuchym i nieczułym na ludzkie, ziemskie potrzeby. Dla mnie to wystarczy, by stać się człowiekiem wątpiącym.


Skrzyżowanie Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Obywatel w potrzebie alkoholowej wiezie na starym wózku dziecięcym kartony do skupu (uwaga zainteresowani, podobno już nie przyjmują). Wyjeżdża zza rogu budynku i wpada w tunel aerodynamiczny wietrznej ulicy. Kartony wirują w powietrzu, wózek prawie pustoszeje. Obywatel z jednym kartonem w dłoni patrzy na skutki nawałnicy i stęka: Uch... pierdolona Sahara.

Jestem Tomasz, lubię swoje stany emocjonalne, w które mogę wejść i wyjść, jak z klapek, czego i Wam życzę.


Ćwiczenie

1. W burzowy dzień sprawdź, na kogo jesteś zły, komu chcesz powiedzieć „nie". A może przeciwnie, chcesz przeprosić za swój gniew, rozładować napięcie?

2. W dzień deszczowy zobacz, kogo, co chcesz opłakać? A może to pora na suszę, czyli na zmiany w twoim życiu?

3. Sprawdź, czy możesz zmieniać pogodę, czy masz nad nią władzę? To znaczy, czuć to, co czujesz niezależnie od pogody. Zostań płanetnikiem.










Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  266 260  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 266260

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl