Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 221 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Manikir

środa, 25 listopada 2009 16:06

We wtorek rano, w radiowej Trójce, znów go usłyszałem. Pewnego redaktora, który jest często zapraszany do dyskusji o życiu politycznym naszego kraju. Nie przepadam za jego sposobem oceny rzeczywistości, bo przemawia przez niego buta, pewność ferowanych wyroków i ocen. W dodatku robi to głosem pełnym nonszalancji i przekonania o swojej nieomylności. Tego dnia przesadził. Wydawało mi się, że jest, „wczorajszy" albo po innych środkach zmieniających świadomość. Śmiał się hałaśliwie, dowcipkował, wchodził w kwestie kolegów, szydził i nauczał. Wujek na imieninach, który wie, jakie spiski rządzą światem i że „taka jest właśnie prawda".

Każdy musi mieć kogoś, kto jest od niego głupszy. Tak niektórzy konstruują swój świat. Zwłaszcza ci, którym ranga społeczna kompensuje własne niedostatki. Nie uogólniam, więc używam określenia - niektórzy. I tak:  polityk, profesor, dziennikarz, hydraulik, lekarz, który czuje się mądrzejszy od swego kolegi - obala jego teorie, ośmiesza. Nagle świat stał się pełen ekspertów, doradców i profesjonalistów. Właśnie, nie autorytetów - tylko ekspertów. W autobusie dwie panienki szydzą z koleżanki, która „nawet nie wiedziała, jak się pisze manikir! (wymawiają  z akcentem na drugą sylabę). A przecież wszyscy to wiedzą! Powinna się zainteresować!".

Prowadziłem warsztaty pracy z ciałem i słowem w teatralnej klasie jednego z liceów w Nowym Sączu. Dzieciaki były świetne. Wrażliwe, odkrywające i poszukujące. Ktoś je pewnie do tego zachęcił i poprowadził. Szkoda, że w dzieciństwie nie miałem takich nauczycielek. Swoją edukację wspominam z goryczą i przykrością. Dlaczego nie znalazł się nikt, kto odkryłby we mnie ciekawość wiedzy, a nie jedynie trudnego ucznia? Pewnie z tego powodu tak długo się tułałem po różnych fakultetach, szukając swojego miejsca. Gdyby wszystko potoczyło się prostą drogą, to może teraz byłbym, ho, ho, znanym redaktorem, adwokatem, ordynatorem lub nawet ministrem! A tak - udaję eksperta, feruję wyroki, oceniam innych. Jesteśmy tacy sami, panie redaktorze. Z tą różnicą, że robię to jeszcze zbyt nieśmiało. Chociaż, im dłużej żyję, tym wyraźniej widzę, jak wszystko staje się względne. Metody, sądy, oceny, pewniki przestają być aktualne. Czekam na ten moment, kiedy przestanę się porównywać, szukać w bliźnim rys i pęknięć. Zanim to nastąpi, biorę udział we wszechogarniającej grze:  ja wiem - ty nie wiesz.

I na koniec historyjka dydaktyczna.

Jednego roku pewnego mężczyznę doświadczyły wszystkie możliwe nieszczęścia. Stracił pracę, zostawiła go żona, odwrócili się od niego znajomi. Zaczął pić, jakoś się dźwignął i szukał pomocy. Dowiedział się o pewnym mędrcu żyjącym na pustyni. Pieszo pokonał setki kilometrów, odnalazł go i został jego uczniem. Przez rok sprzątał, nosił wodę i drwa, aż wreszcie któregoś dnia Mistrz powiedział:

 - Dzisiaj zobaczysz światło wiedzy.

O zachodzie słońca usiedli naprzeciwko siebie, ubrani na biało, w pozycji lotosu. Medytowali przez chwilę. Mistrz odezwał się po raz drugi:

- Życie jest źródłem...

W ciszy, która zapadła, niemal słychać było irytację ucznia. Wreszcie wybuchnął:

- Mistrzu! Znasz bolesną historię mojego życia. Przebyłem do ciebie długą, pełną wyrzeczeń drogę. Pracowałem, nie skarżąc się, a ty mi teraz mówisz, że życie jest źródłem?!

Mistrz podniósł brwi ze zdziwienia i zaskoczenia.

- A nie jest?!...

 


 

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Magazyn „Sensacja i Edukacja”

środa, 18 listopada 2009 15:50

Stoję u podnóża schodów. Właśnie tu, za moimi plecami, wznoszą się zwykłe schody, jakich pełno na zwykłym warszawskim osiedlu. Dla niektórych wiodą ku górze, wspinają się, unoszą. Dla innych zbiegają, prowadzą ku dołowi. Chodzenie po schodach, nawet tych dobrze utrzymanych, może być niebezpieczne.

Jak dotąd, nikt w ciągu ostatniej godziny jeszcze z tych schodów nie spadł.

A przecież pamiętamy wypadek znanej artystki Krystyny H. (lat 45), która spadła ze schodów w swoim nowo zbudowanym domu, a więc należy się domyślać, że były to schody zadbane. Spadła i potłukła się dotkliwie. Wiele się wtedy nacierpiała. Czy był to jedynie przypadek? Czy wydarzyło się w tym domu coś jeszcze? Coś, o czym Krystyna H. nie mówi? Nie mówi, bo nie chce, czy boi się mówić albo coś ukrywa? Gdyby to schody potrafiły opowiedzieć, na pewno wyznałyby niejedną ponurą tajemnicę, niejeden sekret. Kto posiada taką wiedzę? Tylko naoczni świadkowie. Ci, którzy widzieli. Ci, którzy mogą świadczyć o prawdzie, o rzeczywistych zdarzeniach. Reszta to plotki i domysły. Dzięki naocznym świadkom przykłady bolesnych, nierzadko ponurych historii, które dokonały się na schodach, można mnożyć. Pochylmy się nad jedną z nich.

Rzym. 44 rok p.n.e. Z posiedzenia senatu wychodzi Juliusz Cezar. W swojej białej todze prawie niewidoczny na białych marmurowych schodach.

Niewidoczny dla zwykłych przechodniów, ale nie dla bystrych oczu zamachowców, pośród których czai się Marcus Iunius Brutus (lat 41). W ostrym południowym słońcu jakże strasznie wygląda rosnąca z sekundy na sekundę czerwona plama krwi na białej todze i na białych schodach. Aż chciałoby się zaśpiewać „a kolor jej biało-czerwony", ale to przecież nie ten czas i nie to miejsce. Tłumy rzymian potraktują to wstrząsające wydarzenie jako czas zadumy i refleksji. Czy musiało do tego dojść? Czy ta śmierć zmieniła coś w sercach oprawców i sercach mieszkańców Rzymu?


Schody. Symbol wznoszenia się, ale i upadku. Wywyższenia, ale i poniżenia. Jak długo jeszcze będą nam zagrażać? Jak długo jeszcze będziemy bezradnie przyglądać się, kiedy niewinni doświadczają bólu i poniżenia?

Oto właśnie na schody wchodzi człowiek. Czy to musi być kolejna ofiara? Jeszcze nic się nie stało. Ale czy na pewno możemy być spokojni?


Ze schodów, dla „Sensacji i Edukacji" - Tomasz Szwed

 

 

 

 


 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Graj i wygraj!

czwartek, 12 listopada 2009 8:21

Tematy atrakcyjne społecznie. Seks, gotowanie, moda, telewizja w ogólności, polityka. Ja dzisiaj w tej kwestii. Część narodu czeka na moje słowa - i reaguje, co najważniejsze. Zauważam, że oddźwięk jest najsilniejszy, kiedy dotykam popularnej kultury i codzienności. Tu każdy z nas ma swoje zdanie. Może nie zgodzić się albo wesprzeć moją refleksję. Statystycznie najsilniejszą reakcję wzbudzają tematy, w których społeczeństwo się różnicuje w swych sympatiach lub antypatiach. To łatwe, bo można stanąć za swymi wyborami: lubię - nie lubię. Większość konfliktów pojawia się w sytuacji wartościowania i przywiązania do swych ocen. Materiału badawczego jest jeszcze niewiele, ale w dotychczasowym rankingu zwycięża wpis Trudne zaparcia, bo poruszony tam został problem płci i reklamy. Kolejny dotyczył lasu (Jestem w lesie). Reakcje raczej nie były związane z osobistym doświadczaniem przyrody, ale z hipotetyczną  prywatyzacją. Równorzędną punktację otrzymują: konsumpcja (Śmietana do zupy) i misja TVP (Obuwie typu adidas a sprawa polska). Staram się nie poruszać tematów politycznych, bo wiem, że komentarze do nich ociekałyby śliną, jadem i krwią. Przy okazji oświadczam, że nie jestem zwolennikiem żadnej opcji politycznej, bo zawsze ważny dla mnie będzie człowiek, jego prawość, a nie ideologia. Znam bardziej interesujące tematy niż SLD, PiS i PO. To niepotrzebnie odwraca uwagę od zwykłego administrowania krajem i antagonizuje społeczeństwo. W kwestii polityki należę do zwolenników postawy, którą w Dobrym wojaku Szwejku reprezentuje gospodarz Palivec: - Ja się do takich rzeczy nie mieszam, z tym niech mnie każdy pocałuje w dupę.


 Cenniejsze jest dla mnie osobiste doświadczanie świata, w którym ważniejszy gawron na osiedlu Zacisze niż nonszalancki pan poseł. Sosna zwieszająca się ze skarpy nad rzeką niż butny państwowy urzędnik. Stado saren nad leśnym jeziorkiem niż multimedialna instalacja z artystycznym manifestem. Chleb ze smalcem i skwarkami, a do tego kiszony ogórek, niż „gotowanie na ekranie". I wreszcie wolę podsłuchaną telefoniczną rozmowę  babci klozetowej niż „rozmawianie na ekranie":

No co, to wstałaś?... o której wstałaś?... aha... no to mięsa sobie weź... no mięsa sobie weź... żeby tak na raz było... no i sałatkę. A co tak dziwnie mówisz?... no taki głos masz dziwny... aha... no to rosołu sobie weź... możesz sobie wziąć rosołu... odlej sobie rosołu... albo mięsa sobie weź. Ale masz taki dziwny głos... dlaczego tak dziwnie mówisz? ...źle się czujesz?... aha... no, no, no... to sobie weź rosołu... odlej sobie rosołu. Wystarczy, wystarczy... jutro nie będę gotować... no co mam gotować... rosół jest, mięso jest... Pojutrze tak! No to pa!


Na zakończenie „zapraszam wszystkich do wspólnej zabawy"!

1. Czy nazwa kaczka krzyżówka pochodzi od badań nad krzyżowaniem zwierząt udomowionych i żyjących w stanie dzikim, prowadzonych w laboratorium Salon i Farma Genów pod Poznaniem?

2. Miejsce występowania  kaczki krzyżówki to najczęściej skrzyżowania dróg krajowych z drogami gruntowymi o nawierzchni szutrowej?

3. Sylwetka lecącej kaczki ma kształt krzyża, a płynącej walca z główką?

4. Kaczka krzyżuje swój los z życiem myśliwych poza okresem lęgowym?

5. Nie posiada kości krzyżowej w odcinku lędźwiowym kręgosłupa?


Uwaga! Punktujemy tworzenie nowych pytań, a nie odpowiedzi na nie. Wpisanie nowego pytania to 50 punktów, które można wymienić na punkty przy premiowanym, promocyjnym zakupie jabłek w sieciach hipermarketów. W wyniku tego zabiegu otrzymujemy smaczną kaczkę z jabłkami, czyli krzyżówkę smaków.

 

 


 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  266 257  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 266257

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl