Bloog Wirtualna Polska
Są 1 264 222 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Lament dla tracących odwagę

czwartek, 22 listopada 2012 11:29

Odlatuję, odlatuję,

To mi dobrze zrobi, jakoś tak to czuję,

Mam w kieszeni drobne, zielony kamyk, sznurek,

Sznurek się przydaje, wcale nie żartuję.

 

Odlatuję, odlatuję,

Perswazjom żadnym nie zamierzam ulec,

Nic mnie nie obchodzi, co myśli o tym wujek,

Taka moja karma, żeby się stąd zabrać.

 

Odlatuję, odlatuję,

Chyba mój przewoźnik dzisiaj nie strajkuje,

Dym jesiennych ognisk się po ścierniskach snuje,

Więc pożegnam Zochę, wyjadę na trochę.

 

Odlatuję, odlatuję,

Perswazjom żadnym nie zamierzam ulec,

Nic mnie nie obchodzi, co myśli o tym wujek,

Taka moja karma, żeby się stąd zabrać.

 

Odlatuję, odlatuję,

Muszę swej potrzebie ostatecznie ulec.

Trochę mi się nie chce, ale woła szczęście,

Tam gdzie jest początek, tam jest czegoś koniec.

 

Wyleciałem, wyleciałem,

W jakim chcę kierunku, nie zdecydowałem.

Może więc zawrócę, choć zrobię to z żalem,

Marnie się dziś czuję... może przezimuję.

 


 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
47
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Idea dla wszystkich, Polska dla niektórych

wtorek, 13 listopada 2012 23:14

Dla gawronów z naszego osiedla nadszedł czas zbioru orzechów włoskich. Na opuszczonych działkach pełno jest drzew, pod którymi leżą te owoce pożądania. Orzech trzeba sobie wpakować głęboko do dzioba, przy największym rozdziawieniu, i lecieć do najbliższej latarni, wokół której jest asfalt lub kamienna kostka. Zrzucasz orzech z wysoka i natychmiast w ślad za nim nurkujesz ciasnym korkociągiem, bo konkurencja czai się wokół. W polityce chodzi o to samo. W otwartym dziobie trzymać słowo Polska, zrzucić je z wysokiej trybuny i wydziobać ze środka to, co tłuste i pożywne. Dla siebie. No może później podzielę się ze swoim stadem, jeśli coś zostanie. Więc nie traćcie nadziei, lewacy, dynamitardzi trockistowscy, bolszewicy, ale też monarchiści, lojaliści, jakobici i jakobini − nadejdzie również wasz czas. Rozpiętość możliwości jest ogromna. Trzeba tylko pogrzebać w historii. Każdy znajdzie odpowiednią dla siebie ideologię. Osadzić ją w sobie, utożsamić, żeby nikt nie zarzucił nam cynizmu i wyrachowania. Oferta od „nienawidzę wszystkich” po „kocham wszystkich” − do indywidualnego rozpatrzenia. Modne są ideologie budzące kontrowersje, zawłaszczające i agresywne. To nie pora dla eremitów, ojców pustyni. To czas krzyczących, stojących pośrodku agory. Czas internetowego: „Zobacz mnie, taki jestem”!

Ogólnie ciekawe wydarzenia się pojawiają, chociaż tradycyjnie z niechęcią patrzę na pochmurne, słotne dni (kto jeszcze pamięta, że tak się je nazywa?). Niedźwiedź też by miał zimową depresję, gdyby nie sen zimowy, ja, natomiast, mało, że nie przesypiam zimy, to jeszcze muszę czasem z domu wyjść! Dlatego świetnie rozumiem misia z Bieszczadów, który koledze Romkowi rozwalił kolejne dwa ule. Chciałoby się zacytować łakomej bestii słowa dezaprobaty, jakimi (w studenckich czasach) uraczyła nas Pani Sprzątająca, gdy zajrzała do naszego pokoju w akademiku około północy: - Bo trzeba spać, a nie dżezować! Ja na razie daję radę i się nie frustruję, bo czasy mamy ciekawe. Wszyscy garną się do władzy albo chociaż do głoszenia swych opinii i oceny życia w Polsce. Jeden mówił, że rzucił się na policję, bo go prowokowała swoją obecnością. Tak samo może powiedzieć konkubent, który pobił dziecko, bo też został sprowokowany jego obecnością. Nauczyłem się nie prowokować od momentu, kiedy któregoś słotnego dnia usłyszałem od jakiegoś (rozzłoszczonego zapewne) młodzieńca: - Ty, co ty taki smutny, bo ci przypierdolę. Od tego czasu jestem w rozterce. Wszak stały uśmiech może wywołać analogiczną reakcję? Z grupy ciekawych wydarzeń pochodzi informacja o zatrzymaniu bmw, w którym nie dość że wszyscy byli pijani, to kierowcy poszukiwano listem gończym. Na ten news moja miła zareagowała spokojną uwagą: - A było wziąć taksówkę… Powtórzyła tę konstatację na wiadomość o kolejnym zatrzymaniu − szefa wyszkolenia kierowców w stanie upojenia alkoholowego: - A było wziąć taksówkę… Warto jej słuchać, bo często ma głębokie przemyślenia. Jak choćby przy okazji kolejnej serii wypowiedzi w telewizyjnych i radiowych serwisach, dotyczących niepodległości, patriotyzmu i prawdy: - No to już teraz każdy niemyty chuj mówi o Polsce, dumie i patriotyzmie. Doskonale ją rozumiem, bo ma za sobą konspirę i użeranie się z esbecją, więc w święta narodowe wywiesza na balkonie flagę, która dla niej na pewno nie jest przedmiotem walki z drugim Polakiem. Nadszedł chyba czas, w którym wulgarność miesza się ze wzniosłością, a profanum zawłaszcza sobie sacrum, bo takie są zasady demokracji.

Ja tam kiepskim patriotą jestem. Gdy moja miła latała z ulotkami, demonstrowała i działała w strukturach, ja siedziałem w domu, bo się bałem więzienia i pisałem te swoje wierszyki i piosenki o wędrówce i naturze. Teraz, dzięki niej i jej podobnym, mogę publicznie, nawet w telewizji, szydzić z partii i tak zwanych polityków, i nikt mnie za to nie zaaresztuje. W ogóle to idei się trochę boję, bo niektórych zbyt one angażują, aż stają się niebezpieczni. Z ideą tak jak z nożem, sam nie zrani. Ważne, kto go używa i w jakim celu. Dlatego, kiedy siedziałem w pizzerii przy Żelaznej, patrząc w zafascynowaniu na fruwające, kręcące się w powietrzu ciasto, poczułem, jak bardzo prawdziwa jest ta czynność i dziewczyna, która wyrabia w ten sposób spód do pizzy. Obok mnie toczyła się rozmowa o najnowszych badaniach i odkryciach metody psychoterapeutycznej. Prawdziwe życie jest wtedy, kiedy obserwujesz mistrzynię, która z pewną nonszalancją pozwala, by jej dzieło oderwało się na chwilę od jej dłoni i posłusznie powróciło w uformowanym, oczekiwanym kształcie. Nie mam nic przeciw ideom, ale to ciągle teorie, a życie to codzienność. Ale boję się, że któregoś dnia ustawa o żywieniu zbiorowym zabroni mi jadania pizzy i orzechów włoskich, bo są obce kulturowo. Żurek z polską kiełbasą rządzi!

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
45
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Ludzie wokół i dokoła

niedziela, 04 listopada 2012 11:31

Już wiem, jak można ożywić reakcje czytelników bloga lub wręcz je sprowokować. Należy pisać o kuchni, seksie, rozrywce (muzyka), polityce. O tym czytający ma swoje zdanie, na to właśnie mocno reaguje. Może się odnieść do tematów i, co ważne, spierać się lub krytykować. Przedmiot sporu jest wspólny, łatwo rozpoznawalny i zazwyczaj grupuje ludzi, którzy swoją ocenę traktują jak prawdę absolutną i obiektywną, czyli: taka jest prawda, niestety. Wydawało mi się, że to, co myślę i czuję, jest moje, subiektywne i osobiste. Nieprawda, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie starał się wytłumaczyć mi, że nie mam racji, kiedy czuję to, co czuję. Dlatego dzielę ludzi na tych wokół i tych dokoła. Tytuł tradycyjnie mi się wyśnił i nawet wiem, o co w nim chodzi. O powinowactwo osobistych światów. Ci wokół są z innych konstelacji. Ci dokoła, z podobnymi doświadczeniami i emocjonalnością, znajdują się blisko, w kierunku – do. Bliscy w moich opisach odnajdują część siebie i mają podobne refleksje. Zewnętrzni pytają najczęściej, o czym to jest i kłują swoją irytacją.

W pokoju, gdzie piszę, wisi zegar, który umiera - gubi cyfry godzin (może to starcza demencja albo Alzheimer?). Co jakiś czas odklejają się kolejne i spadają na podłogę. Czyli o godzinie jedenastej jest pierwsza, a o dwunastej druga. Żal mi go, bo na pewno źle się z tym czuje. Wciąż chce być precyzyjny, więc bardzo to przeżywa i miota się, bo nie wie, co się z nim dzieje.  Chociaż, kto wie, może już machnął wskazówką na upływ czasu i jego odmierzanie. Leczyć go czy skrócić cierpienia? Mam kilka cyferek z podobnego zegara, który wisiał kiedyś w studiu Trójki. Objawy miał podobne. Z korkowej tarczy odpadły prawie wszystkie cyfry i leżały na podłodze. No to kilka wziąłem. Takie to mi się wydało symboliczne, że mam czas w garści. Zatem wszedłem w posiadanie organów niezbędnych do zegarowych przeszczepów. Trochę są większe, ale na pewno się przyjmą. Chyba że organizm odrzuci, jeśli na zegar przyszedł jego czas. Pewnie każdy z nich ma wyznaczony swój kres. Zależny od konstrukcji i materiału.

Byłem na Targach Książki w Krakowie. Ludzie wokół - kupują książki u znanych, bo są znani. Ludzie dokoła - szukają zgodnie ze swoimi zainteresowaniami lub ciekawie przeglądają nieznane. Wykonałem „misia” z poetą Ziemianinem, a on, czyli „miś”, przypomniał nam Romka i Tereskę spod Cisnej, bo ciągle z prawdziwym brunatnym walczą, broniąc swojej pasieki. Może niedźwiedź już teraz w gawrze, skoro śniegi? Tak trzeba się zachowywać. Zima jest po to, żeby spać. Do spania polecam hotel Krakus. Rodzinna atmosfera, życzliwość, do tego opiekane pierogi albo kurczak ze śliwkami. Smaczne nad wyraz. Przed snem zimowym trzeba się dobrze najeść. Tłusto najlepiej, żeby organizm miał co spalać w czasie obligatoryjnego wypoczynku. W Krakowie warto też wejść pod powierzchnię Głównego Rynku. Warstwy byłych Rynków z dawnych wieków na wyciągnięcie dłoni, przykryte sufitem obecnego. Świadkowie życia z XIII wieku: bruk ulicy z drewnianym krawężnikiem, fragmenty murów, kramów. Każdy powinien mieć świadka swojego życia. Znajoma ma swoją pelerynkę z bardzo wczesnego dzieciństwa. Wygląda jak szmatka, ale trwa. Inna znajoma bucik z najmniejszą numeracją. Ja mam swój kompas Armii Jugosłowiańskiej. Z nafosforyzowaną wskazówką, która pobudziła detektory, wykrywające substancje rozszczepialne na lotnisku Okęcie wiosną tego roku. Dostałem go od inżyniera Granicznego, który przyjeżdżał do nadleśnictwa mojego ojca na inspekcje z samej Warszawy. To było jeszcze w latach pięćdziesiątych. Kompas pokazuje mi wszystkie strony świata. Właściwie to światem kieruje i porządkuje go. Zegary umierają, a on trwa. Więc wiem, dokąd zmierzam. I nieważne, o której godzinie. Dziękuję, panie inżynierze.

 

 


Podziel się
oceń
49
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  266 308  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 266308

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl