Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 221 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Tylna część łosia

czwartek, 24 lutego 2011 8:35

No, nareszcie. Media poczuły się zawstydzone moją krytyką i zaczynają serwować dobre wiadomości. Widocznie jest ich niewiele, bo informacja o ratowaniu łosi z terenów zalewowych była pokazywana przez trzy dni z rzędu. Trudno się spodziewać szybkich zmian, jeśli do tej pory media specjalizowały się tylko w tragediach i nieszczęściach. Jak mówi moja miła, zło jest wyraziste, więc je widać. Uważam, że tylko dlatego tak je widać, bo dobro jest trochę wstydliwe, no więc trzeba je wesprzeć i pokazać. Nawet organizując konkurs „Dobroczyńca Roku”. Zło ma gdzieś ocenę i głośno krzyczy: ja was k* wszystkich k* zaj*, więc nie ma potrzeby prowadzenia rankingu Największy Skurwiel Miesiąca, bo i tak wspomniany sam się wylansuje, a media mu w tym udatnie pomogą. Skoro już o przemocy mowa. Moja miła, która sprawia wrażenie osoby spokojnej, wrażliwej, ciepłej i wiele na to wskazuje, że tak rzeczywiście jest, ostatnio mnie przeraziła. Przy okazji przygotowywania brizoli z cebulką i pieczarkami (poezja gastronomiczna!) spytała nagle: - Gdzie jest mój ukochany nóż? Ponieważ nigdy w towarzystwie, podczas przedstawiania, nie obdarowała mnie podobnym przymiotnikiem, więc z niepokojem uznałem, że do wspomnianego noża ma osobisty, głęboko emocjonalny stosunek. Silniejszy niż do mnie. Zaraz przypomniałem sobie film Mr. i Mrs. Smith, gdzie pani Smith okazuje się agentką służb specjalnych. Również wykonującą wyroki. Czasem za pomocą noża, który nosi zgrabnie przymocowany do uda. Nie wiem, może lepiej nie wnikać, nie drążyć, za to częściej pomagać w kuchni? Dobro i tak zwycięży.


Co by nie mówić, wszystko wskazuje na istnienie równowagi. Na początku zimy do łosi strzelano, żeby pobrać materiał do badań, więc teraz się je ratuje. Znowu je widziałem w podwarszawskim lesie. Trochę im zazdroszczę, że traktują życie z takim stoickim spokojem. Obok, na ścieżce, dorośli, dzieci, psy, okrzyki zachwytu, szczekanie, trzaski migawek, a one świeże pączki z krzaczków i gałęzi sobie skubią i godnie przeżuwają. Otóż to, godnie. Wystarczy porównać zachowanie łosia z taką wiewiórką. Wiewiórka biega i skacze – łoś się udaje lub zmierza w jakimś kierunku. Wiewiórka szybciutko obrabia szyszkę – łoś spokojnie spożywa lub konsumuje. Ona – rzuca okiem, on – popatruje przeciągle. Świat według łosia: Świat, jaki jest, każdy widzi. Nawet bagno można przejść bez lęku i napinki, bo ono i tak kiedyś się musi skończyć. Łoś nigdy nie galopuje, bo i po co się śpieszyć? Dopóki są lasy, zawsze będzie coś do zjedzenia. Chwila przyjemności z klępą, bez zobowiązań. Ona i tak sobie z łoszakiem poradzi, a przecież jest tyle innych atrakcyjnych samic. Stąd płynie wniosek, że łoś ma wszystko w swojej tylnej części, co unaocznia  załączona fotografia.

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Dobre wiadomości cd.

środa, 16 lutego 2011 9:51

Ponieważ obraziłem się na media (są tak nonszalanckie, że nic sobie z tego nie robią), zdecydowałem, że sam będę sobie szukał dobrych wiadomości. Ograniczę oglądanie i słuchanie serwisów i namówię do tego swoich przyjaciół i znajomych. Już widzę tych Naczelnych (małpy nie mają z tym nic wspólnego), którym spadają słupki oglądalności i słuchalności. Widzę, jak nas błagają, jak przekazują same dobre, optymistyczne wiadomości, jak pokazują świat pełen szlachetnych misiów i różowych zajączków - ale już jest za późno. Każdy z nas zbuduje sobie taką wizję świata, jaką zechce. Pomimo telegraficznych pasków u dołu ekranu, że zginął, umarł, zamordował, spłonął, że 20 ofiar, trupy i krew.

I żeby nie tracić czasu: Spacerujemy sobie między działkami, a tu Pan Józio z Parkingu idzie z siekierą. Ktoś przeżarty codziennymi newsami już by zobaczył w wyobraźni tytuł Krwawa zemsta w sąsiedzkich porachunkach albo Zarąbał za paczkę papierosów lub Dopiero siekiera powstrzymała krwiożerczą bestię. Ja jednak swobodnie i ufnie spytałem: Co pan tak z siekierą lata po osiedlu? – A brama się opuściła, to muszę coś zrobić – on na to. – Wiedzą już państwo, że Kajtek jest na Paluchu? Coś, co wygląda na gwarową stylistykę, nie jest nią. Dotyczy osiedlowego psa i schroniska dla zwierząt na Paluchu. Kajtkiem opiekowali się wszyscy. Pies jeden, a żarcia z kilkudziesięciu mieszkań. Ktoś pomyśli – gastronomiczne Eldorado! Otóż, nie. Można niedojadać, ale trzeba mieć dom. Więc Pan Józio ze Szczepanem zrobili psu piękną budę przy bloku. Było dobrze, dopóki nie przyszedł Kierownik. Zazwyczaj tak jest, że wszystko się odmienia, kiedy pojawia się jakiś Kierownik. Niektórzy mówią Bóg, Los, Tao, ale w  konsekwencji i tak pojawia się Kierownik. Że nie wolno. Regulamin i zasady. To wynieśli budę za garaże, ale Kajtek już nie chciał w niej mieszkać. Bo niby dla kogo? Czego tu pilnować, kiedy dalej ugór? Ścieżka obok wspólna i chodzi nią każdy, kto chce. Nie wiadomo czyje to wszystko. Gdzie ten świat ma koniec, gdzie początek, na którym stoją słupki do obsikiwania? Kierownik pewnie to wie, ale nie wie, co to znaczy mieszkać na Paluchu, bo ma swój dom. A gdzie tu dobra wiadomość? Świat jest jak chiński sos słodko-kwaśny, a w nim zanurzone mity i archetypy. U nas na osiedlu rycerze Jedi (albo Drużyna Pierścienia) to Pan Józio i Szczepan. Nasze jasne postacie. Jest też Lord Vader (albo Sauron), czyli Kierownik. Czujemy się bezpieczni, dopóki Pan Józio ma siekierę.

 



Podziel się
oceń
7
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Dobre wiadomości

środa, 09 lutego 2011 11:44

Policzyłem. Tylko kilka razy w ciągu zeszłego roku doświadczyłem radosnego wzruszenia przy oglądaniu wiadomości telewizyjnych. Tylko kilka razy pokazano mi, że istnieje dobro, że mogę z nadzieją myśleć o ludzkim rodzaju. Pierwsza informacja to uratowanie psa dryfującego na lodowej krze przez załogę statku Baltica, a druga to akcja ratowania chilijskich górników. Informacje o innej bezinteresownej pomocy potrzebującym, o ludzkiej życzliwości, ginęły w serwisach. Wiadomości wypełniły morderstwa, rozboje, gwałty, krwawe wypadki drogowe, płaczące kobiety, krzywdzone dzieci. To buduje moją wiedzę o świecie, więc mam prawo sądzić, że żyję w okrutnym miejscu, pełnym przemocy, nieszczęścia, łez i niesprawiedliwości. Wiem, wiem, Pan Redaktor mówi, że ludziom należy się pełna informacja. No właśnie! Płacę abonament regularnie nawet w chwilach narodowego zwątpienia. Mam prawo żądać uwzględniania w serwisach również dobrych, radosnych informacji. Jeśli media mają ambicję być informatorem obiektywnym, to proszę, niech się wywiązują. Świat obfituje również w wydarzenia optymistyczne i dające nadzieję. Wiem, krew się lepiej sprzedaje niż radość czy sentymentalne opowieści, ale dla równowagi wypadałoby pokazać również jasną stronę, prawda, Panie Redaktorze? Tragedia, szok i niedowierzanie. Czy tej tragedii można było uniknąć? – wypowiadane grobowym głosem, z dyżurną empatią. Czemu nie mówi się nam – woda nie przerwała wałów − tylko – jak dotąd woda jeszcze nie przerwała wałów? Wiem, zamiast się z ulgą cieszyć, mam się bać. Pana czytelnik tego oczekuje, ale ja też jestem czytelnikiem i proszę uwzględnić również moje potrzeby. Co by Pan powiedział na hasło: W numerze – również dobre wiadomości! Tu pytanie do kogoś z zespołu etyki mediów. Kiedy już mogę wnuczkowi pokazać newsa z trupem leżącym na ulicy, spod którego głowy wypływa krew? Kiedy powiedzieć mu, że świat tak właśnie wygląda? I jak go wychowywać? Na takiego, który kiedyś będzie ofiarą w tym newsie, czy na takiego, który będzie sprawcą? A może lepiej niech zostanie tym, który takie wiadomości przygotowuje? 


Są już pewne jaskółki zmian w budowaniu odwróconej piramidy informacji (informacje najważniejsze i następujące po nich, te mniej ważne). Na przykład news z poniedziałku. „Ciepła ręka Kubicy” miejsce pierwsze. Później spotkanie prezydentów trzech państw, czyli Trójkąt Weimarski. Podobnie było w czasie powodzi w zeszłym roku. Kulminacyjna fala zabrała radosne show politykom w czasie wyborów.


Przed chwilą doznałem zwykłego, powszedniego oświecenia. Zamyśliłem się, co tu jeszcze napisać w swoim zaperzeniu, i popatrzyłem przez okno. To jest dobre okno. Pokazuje daleką perspektywę osiedla jednorodzinnych domków. W każdym z nich mieszkają ludzie, którzy są przykładem wymieszania, w różnych proporcjach, dobra i zła. Nade mną (i nad nimi) właśnie przepływają chmury, a ja pod tymi chmurami zatrzymałem się wraz ze swoim problemem. Na tle obłoków stadka gołębi imponują sprawnością grupowego fruwania. O, wysoko w powietrzu leci niesiona wiatrem torba z folii. A więc mamy aspekt problemu – indywidualny i społeczny. Mogę się włączyć w nurt świata i płynąć wraz z nim, nie oceniając, albo reagować wspólnotowo. To jak, pisać tę petycję – żądanie do mediów, czy dać im spokój?

 



Podziel się
oceń
4
1

komentarze (7) | dodaj komentarz

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  266 250  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28      

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 266250

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl