Bloog Wirtualna Polska
Są 1 264 222 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Osobisty redaktor

środa, 30 marca 2011 13:04

Na parapecie księgarni  budynku Uniwersytetu znalazłem ulotki reklamujące usługi rozebranych dziewcząt. Hasło zachęca do skorzystania i brzmi tak: Naprawdę autentyczne dziewczyny – 100% !!! Co może oznaczać, że, niestety, zdarzają się podłe oszustwa. Na przykład, pod uwodzącą kobiecą zewnętrznością kryją się męskie organy płciowe, nieoczekiwane i rozczarowujące amatorów pełnej kobiecości. Kolejne hasło ulotki zakomponowane w pionie: Plus 10 innych atrakcyjnych dziewczyn - niesie kolejne rozumienie znaczenia. Te autentyczne wcale nie są atrakcyjne, dopiero 10 odmiennych jest naprawdę super. Trzeba czytać między wierszami, żeby dopiąć swego. Reklama kolejna z innej branży. Oryginalne tralki betonowe – znaczy ona, że istnieją również nieuczciwe podróbki, których należy się wystrzegać. Każdy powinien mieć swojego redaktora. Jeśli nie personalnie, to chociaż wewnętrznego, stojącego na straży słowa, które wypowiadam lub zapisuję. Osobisty redaktor zadba, by głoszone treści były poprawne stylistycznie, a  konstrukcja niosła jasny przekaz, bez niezamierzonych dodatkowych znaczeń. Żebrak nie powinien mieć kartki z  tekstem, który otwiera zwrot Szanowni Państwo. To nie jest administracyjne podanie o zapomogę, lecz informacja, która ma mnie przekonać do charytatywnych zachowań. Telefoniczni naganiacze promocyjnych spotkań nie powinni mówić, że coś wygrałem albo wygram, albo że mają dla mnie wspaniałą ofertę, bo już na brzmienie nienaturalnej intonacji, uwodzącej i ciepłej, mam ochotę w odpowiedzi użyć wszystkich najbardziej wulgarnych słów, jakie znam. Ratuje mnie tylko mój wewnętrzny redaktor, bo przecież wiem, że te osoby tak zarabiają na swoje życie, więc nie będę wredny. Czasami, w odpowiedzi na molestowanie, dobrze robi zwrot: co mi Pan/Pani chce sprzedać? To ich wybija z wyuczonego rytmu ustalonej kwestii i skraca czas rozmowy. Proszę mi nie ułatwiać życia. Jak czegoś będę potrzebował, to pójdę i sobie kupię. A że mogę nie wiedzieć, że istnieje jakiś produkt, który jest  mi niezbędny, to mi zupełnie wisi. Kolejna udręka to smsy z obietnicami i konkursami. Czy jesteś właścicielem tego numeru telefonu? (tu cytat z mojej komórki)   Proszę potwierdzić TAK. Czasem brzmią jak pogróżka: Proszę natychmiast potwierdzić, że ten numer… itd., kilka razy w tygodniu. Myślę wtedy o przytrzaśnięciu tych paluszków, piszących na klawiaturce, ale głośno o tym nie mówię, bo wewnętrzny redaktor tłumaczy mi – taka praca. A że sposób wredny? Ich redaktor dopuszcza formę wyłudzania i telefoniczne nachodzenie w prywatności.

 

Czyli, ogólnie: nasz redaktor dba o formę i treść. Można, na przykład, napisać patriotyczną piosenkę i zmontować do niej teledysk z fragmentów cudzego filmu. Czyli podczepić się pod nie swoje dzieło. Można też handlować jakimś towarem, łącząc to z humanitarnym przesłaniem. Zgadza się i kasa, i opinia dobroczyńcy. Można się też podłączyć pod Powstanie Warszawskie, Smoleńsk i Santo Subito. Tylko, co na to redaktor?

 



Podziel się
oceń
6
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Towar dowieszamy codziennie

środa, 23 marca 2011 11:54

No dobrze. Wiosna przyszła. W sposób naturalny, czyli w zapachu rozmarzniętej ziemi i w pączkach na wszelkiej roślinie. Również w sposób administracyjny, jak zdecydował człowiek, czyli 21 marca. Niby astrologia, koniunkcje i inne obliczenia, szkiełko i oko, ale ogólnie i tak natura robi swoje - to, na co ma ochotę, bez wyliczeń, symulacji i prawdopodobieństwa. Czyli w sumie rutyna, nuda, bo wiadomo, że i tak po zimie wiosna przychodzi niezmiennie. Na drzwiach przedszkola kolorowy plakat - Serdecznie zapraszamy do udziału w topieniu Marzanny. Pogański rytuał w służbie edukacji. I kto później będzie odrabiał błędy? Kto oduczy dzieci nieracjonalnych zachowań i przywróci na łono naukowej wizji świata z człowiekiem w roli głównej? Pławienie czarownic już niemożliwe, a jakże było to atrakcyjne widowisko. Rodzaj festynowej zabawy, oferta samorządu dla mieszkańców gminy. A publiczne egzekucje? Czyli Dni Otwarte zakładów penitencjarnych z pokazem stracenia w finale obchodów. Do południa pokaz pracy dochodzeniowej, metody pozyskiwania zeznań za pomocą różnych przyrządów, a wieczorem ścięcie lub wieszanie. Jeśli środowisko było kryminogenne, to widowiska miały formę wielodniowego festiwalu z zachęcającym hasłem reklamowym, rozklejonym wokół rynku (widziałem takie w szmateksie): Towar dowieszamy codziennie. Multiplexy to nuda, nawet z filmami Tarantino. No może trochę rekonstrukcje działań bitewnych, ale to też w końcu udawanie. To może do ZOO, zobaczyć naturę w jej nieokiełznanej gwałtowności.  ZOO – uczy, bawi, wychowuje – jak głosi billboard z żyrafą po praskiej stronie Warszawy. A czegóż to możemy się od wspomnianej nauczyć? Wyciągać szyję, widzieć wszystko z góry i jeść to, czego nikt inny nie jest w stanie dosięgnąć? Widzę takie zachowania na każdej konferencji prasowej. Albo taki niedźwiedź brunatny. Widziałem, jak stał przed skałą na tylnych nogach, leżąc na niej przednią połową ciała, z łbem na łapach. Dawał przykład totalnego lenistwa dwóm fachowcom z torbami hydraulików, którzy, milcząc patrzyli na niego przez długi czas. Co prawda, jest jedno zwierzę mądre, zachowujące się z godnością, mogące uchodzić za wzór godny naśladowania w pewnych trudnych sytuacjach w życiu. Na ostatnich warsztatach jedna ze studentek podzieliła się swoją metodą radzenia sobie z problemami. Otóż, wyobraża sobie niezwykle dużego słonia. Potężnego jak cały wszechświat i z taką samą niezwykle dużą dupą. W tym oto miejscu umieszcza wszystkie swe kłopoty i zmartwienia. Więc jednak: ZOO – uczy, bawi, wychowuje. Wiosna przyszła, niech nasze słonie rosną wraz z nią i się zdrowo chowają, bo przed nimi ważne zadania.

 



Podziel się
oceń
7
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Szczęśliwy kraj

środa, 16 marca 2011 8:18

Na świecie rewolty, trzęsienia, tsunami,

Reżimy miotają człowieka losami,

Prawdziwe tragedie narodów znając,

W jakże szczęśliwym żyjemy kraju.

 

Zasobni i syci, kino domowe,

Schłodzone piwo pieści wątrobę,

Ktoś na ekranie w wojennych łunach.

Ech, jak to dobrze, że to nie u nas.

 

Chyba nie mamy większych kłopotów

Niż rozkład jazdy, że wreszcie gotów.

Co za zasłoną FIFA znów knuje.

Mróz nie odpuści czy pofolguje?

 

Jak być medialną, smutną i śliczną,

Jak być mężczyzną z chorą ambicją.

Skacze liberał z ludowcem pod rękę

w naszym bagienku z kępy na kępę.

 

W ideologiach możemy przebierać

I o wartości możemy się spierać,

Bo już się naród dobrami nasycił

W szczęśliwym kraju, choć bez obwodnicy.

 



Podziel się
oceń
4
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  266 311  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 266311

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl