Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 352 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Symptomy wiosny

piątek, 30 marca 2012 8:18

Wydawać by się mogło, że motocykliści ciągle się śpieszą. Nie, oni po prostu lubią szybko jeździć. Dzięki temu mają zawsze dużo czasu, bo wszędzie są za wcześnie. Siedzą i sobie myślą, którędy później pojadą, i jak szybko. Bardzo ich to pobudza emocjonalnie, więc żeby rozładować napięcie, szybko jeżdżą i znowu mają dużo czasu. Poza tym, dźwięk z wysokimi częstotliwościami, jaki wydaje silnik wysokoobrotowy, też pobudza do pewnej nerwowości. Właściciele „szlifierek i przecinaków” są chyba jak łasice i kuny. Jeżdżący na ciężkich motocyklach, czyli na „maszynach rolniczych i budowlanych”, jak borsuki i misie. Nie jestem jeszcze do końca tego pewien, ale badania w toku. Korzystając z pięknej pogody, jak mówią prezenterzy radiowo-telewizyjni, również rzesze rowerzystów wyległy na ulice i ścieżki. Cykliści powinni być ubrani w odzież specjalistyczną, jak również mieć na nosie specjalne okulary, przystosowane do jazdy na rowerze właśnie. Inne okulary do spacerów wolnym krokiem, a inne do biegania. Eleganckie są spodnie z rodzajem pieluchy w kroku i oddychająca (za użytkownika?) obcisła koszulka, ale zwyczajne ubranie już nie. Zwyczajnie ubierają się tylko emeryci lub wędkarze, udający się na wywczas. Dziwię się producentom specjalistycznych ubiorów i akcesoriów, że nie wskazują jeszcze rozróżnienia między użytkownikami dróg leśnych a tymi jeżdżącymi po drogach polnych. Dlaczego kijki do nordic walking nie mają jeszcze licznika kilometrów i sensorów ciśnienia? Dlaczego w zestawie (gratis) brak okularów ochronnych, wszak o wypadek z kijkiem nietrudno? Dlaczego majtki do kąpieli nie różnią się zależnie od akwenu, w którym będą użytkowane? Inne nad Morze Czerwone, inne na Teneryfę. Dlaczego również nie mają licznika przebytych metrów, głębokościomierza i pastylek odstraszających rekiny? Ot, zaniedbania projektantów i marketingowców wiodących i flagowych  firm. A moje buty, które mnie niosą alejkami Lasu Bródnowskiego, gdzie mają ekranik GPS? Gdzie adnotacja w instrukcji obsługi, że są dedykowane na drogi gruntowe z uwzględnieniem podłoża piaszczystego stabilizowanego? Oj, ile to jeszcze pracy w laboratoriach i działach badawczych, żeby mi wreszcie sprzedać to, co jest mi niezbędne, chociaż jeszcze o tym nie wiem. Na razie idę sobie w niemodnych spodniach i butach i nie widzę różnicy w doświadczaniu wiosny. Od czasu do czasu przemknie obok motocykl z dźwiękiem wziiiiiiiiii, wziiiiiii albo tuch, tuch, tuch (ten bardziej mi odpowiada, bo ma w sobie spokój i powagę), dopóki nie zanurzę się w zieleń, gdzie już tylko śpiew ptaków. One też pewnie przywdziewają na ten czas dodatkowe kolorowe piórka ze wskazaniem producenta: Do wabienia osobników płci przeciwnej na czas godowy w warunkach boru mieszanego. Skoro tak sobie z tego żartuję, to może już mi nie zależy na uwodzeniu, czy jak? Co mi się stało, i to na wiosnę?!

 



Podziel się
oceń
21
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Sroki a sprawa polska

czwartek, 22 marca 2012 8:37

To już kolejna wiosna, kiedy para srok buduje swoje gniazdo na drzewie przed moim oknem. Poprzednie było o wiele mniejsze, więc nie dziwię się pani Sroce, która zażyczyła sobie nowego, ekskluzywnego. Podziwiam ich współpracę w noszeniu gałązek i wplataniu ich w główną konstrukcję. I ogólnie wspólne harmonijne dbanie o dom. Nie kłócą się, z jakich drzew ma pochodzić budulec, kto ma go dostarczyć i kto pełni rolę kierowniczą. Czy sposobem wyplatania ma być ścieg angielski, czy ryżowy? Można się od nich wiele nauczyć. Czasy takie, że każdy chce mieć rację i być Kierownikiem. To jeszcze nie jest złe. Gorzej, jeśli ranga Kierownika pochłania tak, że już nie ma w środku człowieka, tylko jest Kierownik i sam w sobie staje się wartością. Już nie wspomnę o politykach, bo to oczywiste i banalne.

Tak się dzieje na przykład w grupie rehabilitacyjnej. Walczę o wydłużenie swojego wieku produkcyjnego, więc zacząłem dbać o zdrowie. Kriokomora i ćwiczenia ruchowe. W grupie dziadki jak ja, a prowadzący − to sprawna fizycznie, terapeutyczna młodzież. Większość, zapewne, instruktorki fitness. Z kondycją Justyny Kowalczyk i możliwością owinięcia sobie nogi wokół szyi w staniu na jednej ręce. Najgorzej znoszę ich protekcjonalne zachowania wobec tych z bólami kręgosłupa i stawów. Fizycznie jeszcze daję radę, ale ich szczebiot irytuje bardzo. Zapewne to maniera prowadzenia grup typu aerobik, gdzie wszyscy się cieszymy z kontaktu z własnym ciałem, gdzie czerpiemy radość z ruchu i jakie jesteśmy w tym piękne. Z nami się nie da. I daleeej, raz, dwa, trzy, cztery, i hop, i hop, i głębiej, daleeej, no co jest, ćwiczymy, daleeej! Zza otwartych drzwi, bo duszno, dobiega głos kolejnej instruktorki, ćwiczącej grupę kobiet po mastektomii: nie tak, Niebieski Szlafroczku, nie, nie. Źle, źle, Niebieski Szlafroczku. W zachwycie nad sobą można się zagubić. Warto przypominać sobie stare kowbojskie przysłowie dla przewodników stada: Jeśli jesteś na czele, nie zapominaj oglądać się od czasu do czasu, czy stado ciągle za tobą jest.

 Mój zachwyt dla sroczego partnerstwa ma swoje granice. Wyżerają jaja i pisklęta innych ptaków. Podobno za ich przyczyną zmniejszyła się populacja wróbli i sikor. Czyli dbanie o dom, tak, relacje społeczne, nie. Jak ludzie, panie, jak ludzie. Na działkach słychać stukanie młotków, szpadle odwracają ziemię na podszewkę, wiosna. Znowu dzieci z pobliskiego gimnazjum umawiają się na „ustawki” pomiędzy działkami. Te słabsze bije się na miejscu, w szkole. Jak sroki, panie, jak sroki.

 



Podziel się
oceń
16
2

komentarze (5) | dodaj komentarz

Turkawka dedykowana palmie

piątek, 16 marca 2012 14:53

Będę znowu narzekał, jak dziadek, który powołuje się na zasady, niestety już nieobowiązujące. W tym wyraża się moja bezradność wobec zmieniającego się świata. Dostałem z banku propozycję kwoty limitu (cokolwiek to znaczy) z powodu docenienia dotychczasowej współpracy. Niewątpliwie w czymś się bankowi zasłużyłem, że tak mi chce zrobić dobrze. Poczułem się wyróżniony, dopóki nie przeczytałem informacji dodatkowej, napisanej małym druczkiem na dole listu: bank zastrzega sobie odstąpienie od przyznania na podstawie weryfikacji danych . Czyli moja radość i duma były zdecydowanie przedwczesne. Zadowoliłem się stwierdzeniem, że informacji może mi udzielić doradca specjalnie dedykowany do obsługi Państwa firmy. Więc jednak jestem wyróżniony! Chociaż zawsze mi się wydawało, że coś może być dedykowane komuś, a nie do kogoś. Co tam, ważne, że list napisał do mnie osobiście Dyrektor Zarządzający kierujący Pionem Klienta Detalicznego. Wspaniale, tylko gdzie ja mam ten pion, którym Dyrektor mógłby mi pokierować?!  Wszelako bank dba o mnie, docenia, wychodzi naprzeciw, ułatwia i ma do zaoferowania produkt, czyli pieniądze. Tyle w kwestii języka urzędów i osób funkcyjnych. Język ma być napuszony, odrębny, sugerujący wykwint, tak różny od codzienności.

O to, by swojskość nie zginęła, póki my żyjemy, postarają się nasi rodacy na wycieczkach i wczasach zagranicznych. Żeby boleśnie nie uogólniać, przybliżę tylko obrazki indywidualnych zachowań. Taras hotelu nad morzem Czerwonym. All inclusive, łącznie z alkoholami (jak to możliwe, że właściciel wychodzi na swoje?!). Chóralne śpiewy, że wszyscy Polacy to jedna rodzina.  Publiczna scysja małżeńska. Ostrzeżenia, że małżonka dostanie w pysk. Wykrzyczane przypomnienie bójki w kraju − wreszcie wymiotowanie za barierkę tarasu w krzaki hibiskusa. Na wycieczce do Ziemi Świętej pozowanie do zdjęć w każdym ważnym miejscu. Niewygodnie, bo nisza, gdzie wtedy stał Żłóbek, ciasna, więc tylko głowę wsadzić, żeby żona dała aparatem świadectwo, żeśmy tu byli. Gdyby przypadkiem pojawił się Jezus, to też byśmy mieli z nim fotkę. Po drodze, na palmie, siedzi turkawka. Takuteńka jak u nas. Może nawet przyleci do Polski któregoś dnia? Jej tam pewnie wszystko jedno, na czym siedzi. Estetyka tu nie gra roli, tylko żeby się najeść i rozmnażać. Nie wykształciła sobie płatów czołowych i neuronów lustrzanych, więc może robić publicznie kupę i nawet nie wie, że to coś niewłaściwego. Mózg bankowca, natomiast, to już maszyna antycypująca. Mało tego, że buduje specyficzny język, to jeszcze stwarza modele rzeczywistości, żeby wiedzieć, jak mnie uwieść. Kim tu lepiej być, turkawką czy bankowcem?

 



Podziel się
oceń
18
3

komentarze (2) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  268 455  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 268455

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości