Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 352 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Mdłości

środa, 28 kwietnia 2010 14:55

Mogą to być konsekwencje mojej wirusowej infekcji. Może histeryczna reakcja na ostanie wydarzenia, co oznacza, że emocjonalnie jest to dla mnie trudne. Albo po prostu mam mdłości doświadczając naszej codzienności. No proszę, i odkrywcze, i do rymu. Od dzisiaj postaram się nie nauczać i przestrzegam wszystkich nauczycieli przed uwodzicielską siłą swej wiedzy i stosowanych w niej narzędzi badawczych. To ona daje niezachwianą wiarę w słuszność naszych racji, a co za tym idzie, przekonanie o wyższości naszej metody nad innymi szkołami. Ponieważ pomimo zapewnień znowu nauczam, skupię się więc tylko na moim doświadczeniu. Boję się tych, którzy ferują wyroki, którzy wiedzą, jak świat jest zbudowany, mają swoje miary i wzorce i oczekują, że będę ich odbiciem. Pokazują jedyny i słuszny świat wartości, który mnie również obowiązuje, jeśli nie chcę być wykluczony. Rozumiem reżimy, tyranie, bo siła przymusu jest tam działaniem wprost. Tam zło jest oczywiste, zmusza do posłuszeństwa, do poddaństwa. Reakcja na nadużycie też jest prosta: albo się poddajesz i kolaborujesz, albo giniesz. Boję się dyktatury ukrytej za słowami o miłości, za ideami, za wartościami. Tych, które wrzucają w poczucie winy, że jesteśmy niegodni lub mało doskonali. Że jesteśmy gorsi, niedostosowani i ułomni. Boję się nietolerancji i agresji, która ma postać modlitwy o moje szczęście. Boję się słów: bo Bóg tak chce, kiedy wypowiada je człowiek. Okrzyków: za wolność, bo za nimi kryje się czyjaś niewola. Pogardy dla odmienności w określeniu: wszyscy Polacy! Powoływania się na groby, misje i posłannictwo. Boję się, bo świętość knebluje mi usta lub wrzuca mnie w otchłań wstydu, że jestem niegodny, gorszy, odmienny.  Co to znaczy „prawy Polak"? Czy można wyliczyć cechy, które go wyróżniają? Kiedy się nim jest, a w którym momencie już się nie zasługuje na to miano? Czy później ktoś napisze na moich drzwiach czerwoną farbą „Szwedzi do Szwecji"? Bo nie będę spełniał kryteriów? Jak można odróżnić prawdziwych patriotów od niegodnego motłochu? Może opaski na rękawie i jednolite koszule? Może będziemy palić nieprawomyślne gazety i książki, które nie niosą „prawdziwego" ducha?

A zanosiło się na taką ładną demokrację, w której jesteśmy razem, choć jesteśmy różni. Zobaczymy. Może mdłości miną, gdy skończy się infekcja. Albo przyjmę koncepcję nieuchronnych zmian. Niektóre gatunki zanikają, wymierają języki, gasną słońca i pojawiają się nowe. Doczekam?


 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Sens kolejny

poniedziałek, 26 kwietnia 2010 8:35

Dziwnie się czuję. Jakby moja racjonalna strona nie potrafiła sobie poradzić z ostatnimi wydarzeniami. Wszystko powinno być wytłumaczalne i mieć swój sens. Ostatnio niewiele rzeczy się tłumaczy. Przynajmniej dla mnie. Nie chodzi mi o pytanie: dlaczego? Bo na nie rzadko uzyskuje się odpowiedź, ale o: po co? Czemu to da początek, co z tego wyniknie, czemu to posłuży. Zaczęło się od propozycji wyjazdu do Kanady na koncerty. W związku z tym nie zgłosiłem piosenek do konkursu Nowa Tradycja i uprzedziłem organizatorów Gali Country o mojej nieobecności. Nie licząc kilku koncertów w kraju. Później była smoleńska katastrofa, wybuch wulkanu i jakiś wirus, który mną poniewiera od tygodnia. W związku z tym, nigdzie nie pojechałem, zatrzymałem się w miejscu bezradności, w którym pojawia się pytanie: co się dzieje? Leżę w łóżku, patrzę przez okno balkonowe. Na białej lince do suszenia bielizny dynda fragment dosztukowanego kawałka z czerwonego plastiku. Miałem tę prowizorkę zmienić pół roku temu, bo o to prosiła mnie moja miła. Wyrzut sumienia lekko porusza się na wietrze. Ma kształt głowy komara z fantazyjnie wygiętą kłujką. To bardzo demokratycznie nastawione owady. Piją krew wszystkich stałocieplnych, nie przywiązując wagi do rang, opcji i płci. Kiedy nie patrzę przez okno, to śpię. Wtedy też patrzę, ale czy inaczej? Chyba tak samo. Sny mam niepokojące, czasem koszmar się trafi, czasem tytuł lub przesłanie. Ostatnie to: Kurzyć dobrym echem. Gdyby ktoś szukał sensu - dawać dobry przykład, zachowywać się etycznie. Komar, na przykład. Ma swoją etykę i jej się trzyma. Dla mnie nauka płynie z takiego komara, gdybym go wyssał: od wszystkich tak samo, dla wszystkich tak samo. Od włóczęgi po profesora. I jeszcze taki bóbr. Organizować sobie życie w naszej rzece życia. Wtedy to ma sens, kiedy go stworzymy. Sens wtedy też się cieszy, bo wreszcie istnieje.

Właśnie z redakcji dostałem autorskie egzemplarze mojej książki dla dzieci. Klinika Małych Zwierząt w Leśnej Górce. Z ilustracjami pani Anety Krella - Moch, która dała jej kolor i konkret. Świat mojej wyobraźni się urzeczywistnił, stał się realnie istniejącym faktem. Kolejny sens na moim bobrowym rozlewisku.

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Gdzie tu sens?

środa, 14 kwietnia 2010 9:47

Miałem nic nie pisać, ale w końcu mnie też dotyka to, co dzieje się w życiu publicznym. Mam swoje osobiste reakcje i refleksje, o nich piszę co tydzień, więc czemu nie? Dzisiaj nie będzie nic o krajobrazach, kwiatkach i  ptaszkach, chociaż też doskonale wpisują się w cykl życia i śmierci. Te ostatnie wykluwają się, szukają pożywienia, czasem się boją - atakowane, ale nie zastanawiają się, po co to wszystko? Mały szpak nie spyta starego: Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? To my stawiamy sobie takie pytania, nadając sensy, szukając przyczyn i znaczeń. A życie wiedziemy takie samo jak szpaki. Łatwo nas można skrzywdzić, łatwo zabić. Dlatego wymyślamy maszyny, które nas chronią, zawody i stanowiska, by nas szanowano, a jeśli tego mało, ćwiczymy kulturystykę i golimy głowy, by się nas bano. Chwile ostateczne weryfikują wartości, prawa, idee, osobiste prawdy i poglądy.


Nie znałem tych ludzi osobiście. Zaledwie ich wizerunki, skrawki zachowań i wypowiedzi wyrwane z kontekstu ich życia. Fragmenty, które akurat pasowały wydawcom wieczornych newsów, bo były śmieszne, irytujące lub dramatyczne. To media wykreowały z tych fragmentów postaci, które lubiłem lub nie. Wydawało mi się, że jestem obiektywny, że wiem, jacy są, że mogę ich oceniać. Tak naprawdę, widziałem fantomy wyprodukowane cyfrową metodą w prasie, radiu i telewizji. Do tego dołożyłem własny sąd. Sąd nad wizerunkiem, a nie żywą osobą. Dlatego zginął ktoś, kogo szanowałem, i ktoś, kogo nie lubiłem, tyle że był to awatar, bo prawdziwego człowieka nie miałem okazji poznać. Myślę zatem, jak łatwo przyszło mi oceniać ludzi, jak łatwo tworzyć sympatię i dezaprobatę. Jeśli istnieje Tamten Świat, to mam nadzieję, że nie ma Tam narodów, partii, idei, patriotów czy zaprzańców, ludzi ważniejszych i mniej ważnych. Wszyscy żyją Tam jak ptaki i kwiaty, bez oceniania. Tam wszyscy są ważni i potrzebni. Bez filozoficznych sensów i wymyślonych podziałów. Po prostu są.


Sobotnie gazety drukowane piątkowej nocy. Pełne ocen, rozpraw, krytyki i wskazówek. Późnym rankiem były już nieważnym, zadrukowanym papierem, którego autorzy chcieliby pewnie zapomnieć o tym, co napisali. Stały się bezwartościową makulaturą. Artykuły z interpretacją rzeczywistości w niczym nie przystawały do prawdy niespodziewanego wydarzenia. Słowa mające się nijak do ostatecznych zdarzeń. Dziennikarze zaraz się opamiętali. Z tych, których ośmieszali i z których szydzili, tworzą mężów opatrznościowych, pomnikowe postaci. Mamy bardzo sprawne media. Wiedzą, w którym momencie użyć dyżurnego zwrotu „to czas zadumy i refleksji".


W poniedziałkowy wieczór w telewizji pojawił się „Hamlet" w reżyserii Kennetha Brannagha. To dobry wybór, zważywszy na jego ponadczasowe znaczenie. Śmierć, władza, wątpliwości moralne, osobiste tragedie i rozterki. Irytowała mnie scena z duchem ojca, jak z taniego filmu grozy. Z pękającą ziemią, ruszającymi się drzewami i piekielnymi wyziewami. W kontekście ładnych ujęć, przemyślanych planów i zbliżeń, scena tego spotkania była jak kiczowaty dodatek do pięknie skrojonego dzieła. Dopiero moja miła, jak prawdziwa polonistka (w tym przypadku chyba anglistka), podsunęła światłą myśl. Przecież tak do końca nie wiemy, czy było to spotkanie z prawdziwym(!) duchem ojca, czy Hamlet był zwodzony przez piekielną marę, przed czym zresztą przestrzega go Horacjo. Czyli, jego działania, zemsta, byłyby realizacją intrygi mocy piekielnych? Dobrze na opowieści popatrzeć z różnych stron, bo przecież trudno o jedynie słuszną prawdę. Mija czas, kolejną inscenizację oglądam ja, ta sama osoba, ale widocznie już nieco inna, skoro zwracam uwagę na nowe szczegóły, na inne kwestie i obrazy. Więc nie wiem, dlaczego z tego spektaklu zostały mi w uszach takie słowa:


Hamlet do Rosenkrantza i Guildensterna:

Rzeczy nie są dobre czy złe same w sobie. Są takie, jakimi nam się wydają.

 Klaudiusz o Hamlecie:

Kocha go naiwne pospólstwo, które kieruje się w sądach okiem, a nie rozumem.

Horacjo do zwycięskiego Fortynbrasa:

Przyjdzie wam słyszeć opowieść o czynach (...) wreszcie o planach obróconych wniwecz, które runęły na głowy swych twórców.

Nie zwlekajmy: W umysłach ciągle wre zamęt, musimy zapobiec nowym knowaniom i błędom.

Fortynbras, ostatni wers kończący sztukę:

Niech zagrzmią działa.

Ten rozkaz przewija się co jakiś czas przez akty i sceny. Salwy grzmią, by podkreślić radość, doniosłość chwili lub żałobę. Zmieniają się władcy, lecz korona jest wciąż ta sama, a armaty ciągle ogłaszają decyzje i humory królów.

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  268 459  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 268459

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości