Bloog Wirtualna Polska
Są 1 264 222 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Etyka i estetyka powodzi

środa, 26 maja 2010 20:45

Wisła jest jak jezioro, ale woda w nim płynie jak w górskim potoku. Wróciła do swojej pradoliny i wypełniła ją od skarpy do skarpy. Patrzę na błotniste fale z wysokiego urwistego brzegu. Z lękiem, jakby była w stanie sięgnąć po mnie i wessać w kipiel. Niesie grozę zatapianych domów, gospodarstw, pól. Boję się tego, co zrobiła, więc boję się jej złej sławy bardziej niż wody, którą toczy. Bo jak tu mieć pretensje w taki czas, gdy nie mieści się w korycie, do którego wepchnął ją człowiek? Mówi się wtedy: groźna, bezlitosna, bezwzględna. Przecież, od kiedy tu jest, płynie tylko najkrótszą drogą do morza, a gdy jej ciasno między wałami, to się rozpycha na boki w miejsca, gdzie była przez wieki lub zaglądała na chwilę. Patrzę na nią trochę ze wstydem, bo zdaję sobie sprawę, że przyjechałem „zwiedzać" powódź, że zachowuję się jak gapie, którzy patrzą na ofiarę wypadku drogowego i na ocaloną rodzinę. Wstydzę się swojej ciekawości, bo jest w tym coś niestosownego. Podziwiam potężne piękno, choć właściwie powinienem rzekę potępiać i oskarżać. W nadbrzeżnych drzewach i krzewach, nawet tych, które nurzają się w wodzie - śpiewają ptaki. Ten śpiew jest też jakiś niestosowny. W tym miejscu i w takiej chwili. Pasuje do sielanek, spacerów zakochanych, do wędrówek. A ptaki? Mają swoje sprawy, dzieci do wykarmienia. Dla nich wszystko jest, jak było. Od kępy zalanych drzew w stronę brzegu płyną dwie kaczki krzyżówki. Spokojnie, statecznie, jakby nie zdawały sobie sprawy, że niesie je oprawca, że pokonują fragment nurtu, który wcześniej szarpał i rozrywał ziemię. Dla nich to zwykła woda. Dla mnie - rodzaj zachowania, działanie, które się ocenia, wartościuje. A rzeka nie ma moralności, etyki. Płynie po prostu do najniższego punktu na swej drodze, trochę przymuszona spadkiem i rzeźbą terenu. Jaki byłbym, mając charakter rzeki? A może taki jestem, tylko sobie tego nie uświadamiam?


Kiedy dzieje się coś nieracjonalnego, ludzie szukają wytłumaczeń, powodów, potrzebują winnych. Podstawowe pytanie: dlaczego? - wymaga racjonalnej odpowiedzi. Zwłaszcza gdy pojawia się siła, niszcząca moc, która czyni nas bezradnymi. To „coś", co zabiło, przejechało, porwało, zmiażdżyło. Na przykład samolot pod Smoleńskiem: - Ruskie ściągnęły magnesem. Wisła, natomiast: - Panie, trumny z cmentarza po wodzie pływały! Ale to nie nasza woda. Dwa państwa wodę spuściły, to nie nasza woda, panie! Tak jakby nasze rzeki nie mogły nam tego uczynić. Zawsze robi to jakiś obcy. Zatruwa studnie, porywa dzieci, rzuca czary. To jest wreszcie wytłumaczalne.

Łatwiej w to uwierzyć, niż przyznać, że woda jest wolna i nie uczynimy jej poddaną. Nawet jeśli wykupimy wszystkie jej źródła i zbudujemy strzeżone osiedla na terenach zalewowych.

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Branie i oddawanie Szczawna

środa, 19 maja 2010 11:14

Przejeżdżam przez miejscowość. Biorę ją na chwilę w posiadanie i zaraz oddaję na rogatkach. Nic we mnie nie zostaje, nic nie pamiętam, może nazwę tylko albo budynek, który, z jakiegoś powodu, zwrócił moją uwagę. Dobrze byłoby zatrzymać się i zobaczyć. Poznać choć trochę, posiedzieć, poczuć atmosferę, dotknąć. By, wyjeżdżając, móc powiedzieć: trochę znam Szczawno, byłem tam. Ale jak to zrobić? Tyle miejsc do zobaczenia i do poznania. Skąd wziąć czas - i dlaczego akurat mam się tu zatrzymywać? Może wziąć przykład z rdzennych Australijczyków, którzy uważają, że: musimy patrzeć na niektóre drzewa (przedmioty, miejsca), ponieważ to ich moc sprawia, że na nie patrzymy. Jeśli już miejsce mnie przyciągnie, to biorę je w posiadanie, bo je widzę, ale ono również widzi mnie. Przez jakiś czas jestem miejscem i ono jest mną. Tylko wtedy zostanie we mnie na dłużej albo stanie się moją częścią. Przypuszczam, że podobnie ma się sprawa z ludźmi. Spotykamy ich, bierzemy na chwilę i oddajemy innym. Chyba że odnajdziemy siebie w spotkanej osobie i zostaniemy razem. I nie ma znaczenia, czy mieszkamy ze sobą, czy dzieli nas kilkaset kilometrów. Warto się spotykać, znaleźć na to czas i uważność. Nie miałem czasu, nie zatrzymałem się  na chwilę. Dlatego jest mi smutno i przykro. Mam tylko nadzieję, że Andrzej już montuje nowy zespół taneczny, o wiele lepszy od Rodeo, bo składający się z samych istot eterycznych. W tańcu niedościgłych. Na niebieskich łąkach.


Mieliśmy się spotkać

                                         Andrzejowi Fabisiakowi



Miałem się spotkać z kolegą,

Na chwilę zajrzeć do niego.

Kolegi nie ma już w domu

I nikt nie może mi pomóc.


Kolega zamknął swe sprawy,

Na zawsze wyjechał z Warszawy.

Zostałem - i teraz mi głupio,

Że czasu nie miałem, by usiąść,

A kiedyś śpiewałem nie raz,

Że dobrze dla innych mieć czas.


Ref.

Nie ma co wizyt odkładać,

Żeby od serca pogadać,

Ten ciuch na okazje specjalne

Na co dzień nosić, normalnie.

Nie ma co wizyt odkładać,

Żeby od serca pogadać,

Gotową mieć torbę podróżną,

By później nie było za późno.


Pytałem, czy mogę odwiedzić,

Żeby pogadać, posiedzieć.

Śpieszyłem się, miałem swe sprawy,

Nie wpadłem, nie piłem z nim kawy.


Miało być ciastko na deser,

Tak obiecałem, bo przecież

Dobrze jest z kumplem pomówić,

Można z nim znaleźć lub zgubić,

Zjeść paczkę chipsów bez soli,

Zwierzyć się z tego, co boli.


Ref.

Nie ma co wizyt odkładać,

Żeby od serca pogadać,

Ten ciuch na okazje specjalne

Na co dzień nosić, normalnie.

Nie ma co wizyt odkładać,

Żeby od serca pogadać,

Gotową mieć torbę podróżną,

By później nie było za późno.

 

 



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Uniwersalne znaczenie tablicy szyfrów

środa, 12 maja 2010 9:44

W wydawnictwie „Bis", które wydało moją książeczkę dla dzieci, wybieraliśmy jeszcze jakieś dodatkowe, innych autorów, by wysłać je do Komańczy. To odpowiedź na ogólnopolską akcję, którą rozpętał doktor Błażej Błażejowski i redaktor Dariusz Podbereski.


 (...) wiedza dzieci z  podwarszawskiego  Konstancina bywa zaskakująca. Sześcioletni chłopiec wymienił mi wszystkie księżyce Jowisza, a dziecko w Bieszczadach wie, że istnieje jeden księżyc, ten, który widzi nocą na niebie. Przedszkolaki z Konstancina mają otwarty dostęp do wiedzy, a dziecko z Bieszczadów może co najwyżej kupić sobie książkę. O ile matka ma dość pieniędzy, by zafundować mu taki prezent.
(fragment wywiadu z dr. Błażejem Błażejowskim - "Gazeta Wyborcza" 26.02.2010).


(...) mogą to być bajki, opowiadania, poezja, książki o muzyce, filmie, technice itp. ( dla dzieci w wieku 6 - 15 lat )
prosimy o wysyłanie WYŁĄCZNIE NOWYCH KSIĄŻEK
lista darczyńców zostanie opublikowana na stronie internetowej szkoły.


Zespół Szkół w Komańczy
38-543 Komańcza


Jak to się dzieje: że po wizycie w wydawnictwie, już w czasie drogi, włączyłem Trójkę, chociaż od dwóch dni słucham w samochodzie płyty Roots, z absolutnym hitem Get rhythm Johnny'ego Casha - na swój sposób przerobił Ry Cooder. Włączam i słyszę zapowiedź akcji oraz głos ulubionego redaktora Łosia, który namawia do łączenia się we wspólnej sprawie. Jak mówią dziennikarze od sensacji: Czy to tylko przypadek?! Po powrocie do domu czytam pierwszą, ciepłą recenzję mojej Kliniki Małych Zwierząt. Jej autorka przywołuje książkę mojej mamy z lat dziewięćdziesiątych i pisze o wspólnych korzeniach i wrażliwości. Przypadek?! Kończę historyjkę o pani Czapli-Tapli, która z niepokojem przestrzega przed szkodliwą działalnością człowieka - widzę przed moim oknem rybitwę lecącą z przyczepioną do łapki foliową torbą. Przypadek?! Siedzę na tarasie domku na Zaborach, napisałem właśnie piosenkę, jej refren zaczyna się od słów Ja jestem lud, znasz moją siłę... Na niebie nad moją głową krąży i krzyczy jastrząb. Też przypadek? No, żegnajcie  moje racjonalne stany umysłu, witajcie stany psychotyczne. Jeśli w ich trakcie zachowam świadomość, to nawet mi się to podoba. W razie czego koleżanki i koledzy się mną zaopiekują. Dobrze jest otaczać się ludźmi o różnych specjalnościach i zawodach. I źle mieć tylko wąską specjalizację i jedyne sprecyzowane poglądy. I dobrze też mieć sny, w których pojawiają się czasem tytuły do bloga. Jako bonus dorzucam piosenkę o moich lękach. Zaśpiewałem ją w piątek w Szkle. Posypały się współodczuwające reakcje, a już myślałem, że jestem raczej w wykluczanej mniejszości. Czyli, to nie przypadek.  


Patriota


Kościuszkę ja szanuję, a Czarnieckiego kocham,

Jak myślę o Sobieskim, to w uniesieniu szlocham.

Ten prawdziwy Polak, co jest Polak prawy,

Z pomników czerpie siłę i może kraj poprawić.


Trzeba więc oznaczyć, kto służy słusznej sprawie.

Będzie nas wyróżniać opaska na rękawie.

Kto jest patriotą, kto kocha naszą nację,

Będzie miał stosowną swą legitymację.

Koszule jednolite i wysokie buty,

Jak i co przeżywać my będziemy uczyć.


Ten jest patriotą, ten zaś już nim nie jest.

Tego odznaczymy, a tego wpiszmy w rejestr.

Hej, obywatele, więc zewrzyjmy szyki,

By nieprawych  zmusić do samokrytyki.


Nauczymy wszystkich, jak trzeba kochać Polskę,

Jak przywrócić stadu zagubione owce.

Nikt się nie ośmieli nie być patriotą,

Pod pręgierzem wstydu, okryty sromotą.

Nasza twarda miłość - najlepsza to cenzura,

Wszystkich nas uzdrowi miłości dyktatura.

 

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  266 278  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 266278

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl