Bloog Wirtualna Polska
Są 1 264 222 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Świat należy do ciebie

piątek, 31 maja 2013 23:30

Idę ja sobie pasażem handlowym, aż tu nagle rzuca mi się w oczy hasło reklamowe pewnego biura turystycznego. Świat należy do ciebie. Gówno prawda, chciałoby się powiedzieć, bo widać w tym butę antropocentryzmu lub nonszalancję posiadacza poważnej gotówki. Z drugiej zaś strony, człowiek posiadł świat, eksploatuje go − i jak zechce, to sobie go kupi na wyłączność. Zresztą i tak już prawie każdy kawałek ma swojego właściciela. Nawet indywidualny trekking w tak zwane niedostępne tereny już jest grupowy, bo kilka godzin za i przed nami idzie kolejna wyprawa poszukiwaczy, by odcisnąć ślad swego specjalnie zaprojektowanego buta, gdzie wibram, cordura, Ortholite, Gore-tex, gipiura i szuwaks na ziemi nietkniętej. I słusznie. Dopóki jest co deptać i zwiedzać – warto. Za chwilę koncerny wykupią wszystkie źródła wody pitnej, każdą dżunglę i tundrę, bo na pewno znajdzie się tam coś do wyeksploatowania, a my te produkty zamówimy internetowo jako zupełnie niezbędne. I wszystko zostanie ogrodzone, więc warto pomyśleć, czy nie kształcić się na ochroniarza. Dobrze ruszyć w drogę od czasu do czasu. Od siedzenia w domu człowiek tylko sroki widzi na drzewie przed oknem i renaturyzowaną ostoję roślinności pod ścianą gimnazjum z drugiej strony domu, a to zbyt mało w temacie ciekawości świata. No to wyjechałem. Dzięki temu zobaczyłem Lendak na Spiszu i poznałem dom i rodzinę miejscowego pracownika kultury. A tam, niespodzianka. Z okazji świąt różnego rodzaju obywatele, i to niezależnie od wieku, wkładają tradycyjne stroje. Nikt się nie dziwi, nikt nie szydzi, a najważniejsze – nikt nie udaje, że pielęgnuje tradycję. To nie folklor rekonstruowany, tylko zwykłe życie. Pozazdrościć. U nas to albo obciach, albo, przeciwnie, intelektualna potrzeba i kreacja. W kraju o niewątpliwie chłopskich korzeniach. Z naszą kulturą to dziwnie jest. W pewnej górskiej wiosce samorząd zlikwidował bibliotekę. Książki oddano do szkoły. Tam nie mieli miejsca, więc ułożyli je na strychu. Książki zawilgotniały i zbutwiały, no to palili nimi w zimie w kotłowym piecu. Dla równowagi: koncert w podstawówce innej górskiej wioski. Widzę, że jednemu z chłopców, zapewne z porażeniem, z ust cieknie ślina. Co jakiś czas, siedząca obok dziewczynka wyciera mu buzię serwetką. Po spotkaniu pytam ją, czy to braciszek. Nie – odpowiada – jestem jego koleżanką. Usłyszałem, że opiekuje się nim cała klasa. Chwała wychowawczyni, pani Kasi! Te dzieci dorosną i poniosą swoją wrażliwość dalej w świat. Na pewno nie będą palić książek. I nie będą im potrzebne  społeczne akcje, które mają uczyć (!) życzliwości. Odpowiedzią moją na takie zabiegi jest hasło reklamowe firmy pokryć dachowych „Orzeł wśród blach!”. Dobrze jest w życiu trafić na odpowiednią Panią. Ja trafiłem na Basię i Andrzeja. Dzięki temu, w drodze powrotnej, w samochodzie pachniało kiełbasą, pasztetową i salcesonem ze Spółdzielni „Pokój” w Zakliczynie (można przetrwać przemiany gospodarcze, jeśli się robi dobry produkt, można).                                                                                           Może i świat nie jest mój, ale po tej podróży wiem o nim więcej, a co ważne, mam kiełbasę ze świata, który walczy o pokój.

 

  

 


Podziel się
oceń
192
3

komentarze (14) | dodaj komentarz

Tragedia w kwiaciarni

wtorek, 21 maja 2013 23:11
Wczoraj, w godzinach rannych, przy skrzyżowaniu ulicy Radzymińskiej i Trockiej o mało nie doszło do tragedii. Młody mężczyzna, pracownik kwiaciarni, doznał silnego emocjonalnego udaru. Świadkiem tego zdarzenia była właścicielka sklepu. Oto, co nam wyznała: – To był szok i niedowierzanie. Przecież znam pana Marka od wielu lat. Na co dzień jest niezwykle rozsądnym i opanowanym mężczyzną, a tu taka tragedia, takie nieszczęście… – Kobieta nie jest w stanie opanować swego wzruszenia. – To wszystko wydarzyło się na moich oczach. Weszła klientka, młoda dziewczyna, Marek popatrzył na nią i z rąk wypadł mu sekator, którym przycinał róże. Powiem szczerze, pierwszy raz w życiu widziałam, żeby człowiek zakochał się tak od pierwszego wejrzenia. To były sekundy. Zanim zdążyłam coś zrobić, on już zamarł w bezruchu. Próbowałam mu pomóc, ale on nie reagował. – Głos kobiety załamuje się w wyraźnym szlochu. – Najgorsze jest to, że ta dziewczyna nawet nie zauważyła, co zrobiła panu Markowi! Popatrzyła tylko po asortymencie kwiatów i wyszła. Nie mogę się z tym pogodzić! – Kierowniczka już nie kryje swych łez. – Na szczęście nikt inny nie ucierpiał.
Co prawda, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, ale, jak mówi doktor Lancet z Instytutu Neurologii PAN, musimy się liczyć z powikłaniami. Pacjent ma żonę i dwójkę wspaniałych dzieci. Na razie pozostaje w głębokim transie, nie reaguje na polecenia i bodźce bólowe. Niestety, nie wiemy, co się dzieje ze świadomością pacjenta. Tego typu przypadki wymykają się współczesnej diagnostyce i narzędziom laboratoryjnym. Obecny stan wiedzy medycznej nie pozwala zapobiegać podobnym przypadkom ani przywracać do równowagi zaatakowany ustrój człowieka.  Z takimi skrajnymi zjawiskami spotykamy się najczęściej wiosną, bo występują wówczas w szczególnym nasileniu – komentuje przypadek socjolog, prof. Bolączka. Przyczyny zjawisk i ich strukturę zostawiamy neurobiologom. O skutkach, natomiast, mówimy z niepokojem, bo mają destabilizujący wpływ na całą populację. Indywidualne doświadczenie, tworzące relację, ma wpływ na rodziny, a więc, w konsekwencji na całe społeczności.
Takie wydarzenia budzą sensację i zaniepokojenie, nic więc dziwnego, że w okolice kwiaciarni ściągają tłumy poruszonych okolicznych mieszkańców. Pod ścianą kwiaciarni spontanicznie pojawiają się wiązanki kwiatów, symboliczne znicze, ale też pluszowe maskotki i fotografie. To chwila refleksji i zadumy dla wielu, bo w końcu któż z nas nie był kiedyś zakochany.
- Na coś takiego nigdy bym sobie nie pozwoliła! To kolejny przykład błędów naszego rządu w dziedzinie edukacji – nie kryje swego rozgoryczenia starsza ekspedientka pobliskiego sklepu z meblami. Razem z koleżankami trzyma transparent z niepokojącym napisem „Nasze NIE - dziwkom i lafiryndom!”. Uwagę przyciąga również banner z wulgarną krytyką premiera i umieszczony na długim drzewcu karton z napisem „Radzymin pomścimy!”. Jeszcze nie mamy jasności, jak będą wyglądały działania organów ścigania i prokuratury. Rzecznicy obu instytucji obiecują prasową konferencję w dniu jutrzejszym, chociaż, jak wyznaje st. aspirant Baretka z jednostki ochraniającej to nietypowe zgromadzenie, sprawa jest złożona: – Nie odnaleźliśmy sprawcy, ofiara nie doznała trwałych uszkodzeń ciała, a czyn nie jest prawnie zabroniony, więc dalsze prace operacyjne są zawieszone. Ale pragnę uspokoić wszystkich, których ta sprawa dotknęła. Jak do tej pory nikomu nic się nie stało, ale nie możemy jeszcze przesądzać sprawy. 

 

 


Podziel się
oceń
147
1

komentarze (8) | dodaj komentarz

Ruch Wyzwolenia Srok

piątek, 03 maja 2013 20:04

Jak wiadomo, Wiosna niesie ze sobą zmiany. Dotyczy to wszystkich organizmów - od sroki po mieszkańca Targówka. Na drzewie przed kuchennym oknem widać gniazdo srok, wielokrotnie przeze mnie opisywane. W tym roku, niestety, puste. Może to lepiej, bo sroki bardzo się rozpleniły i zagrażają mniejszym fruwającym. Chyba że ta sytuacja ukazuje nieprzejednaną postawę samiczki. Obserwowałem wizję lokalną, czyli prezentację gniazda. Samczyk się wokół uwijał, pokazywał, sroczka nawet na chwilę usiadła, ale, jak widać, miejsce emocjonalnie jej nie ujęło. Nie rozbudziło matczynego instynktu i potrzeby rozrodu. Dlaczego, pytam? Lokalizacja interesująca. Sąsiedztwo ogródków działkowych, po drugiej stronie słynna (też przeze mnie często opisywana) ostoja przy gimnazjum, gniazdo dobrze posadowione, obszerne, nic - tylko składać jaja. A jednak nie. Co jest nie tak, zastanawiam się jak samiec sroki. Może brak dachu, werandy i pokoju dla dzieci? A może to nie kwestia gniazda, tylko osobniczej atrakcyjności? No i teraz biedny samiec wchodzi w stan depresyjny: Pewnie jestem mało interesujący, za mało przystojny, niezbyt zaradny. Teraz czeka mnie tylko płatny seks, usługi za błyskotki i kolorowe szkiełka. Pan sroka staje się agresywny wobec innych samców, burkliwy i arogancki wobec płci przeciwnej i, o zgrozo, nawet wobec dzieci. Widuje się go często w ostoi nad oczkiem wodnym, ponuro patrzącego w wodę z puszką piwa w łapie. W ostoi też wiosna. Umyślni oczyścili wodę z nawrzucanych tam kamieni i puszek. Dzieci ze szkoły wyzbierały pety i kapsle spomiędzy małych sadzonek krzewów, w których rudzik za kilka lat uwije gniazdo(?).  Dzieci ufne są, więc czekają. Dorośli wymyślili ostoję i renaturyzację, więc dlaczego im nie wierzyć? Chociaż nikt nie pomyślał, że drzewa i krzewy długo rosną, więc wszystkie lornetki i lupy do obserwacji bujnej przyrody można sobie schować do szafy w gabinecie, a rudzika pokazać niecierpliwym w National Geographic. Za dwa, trzy lata skończy się finansowanie przez sponsora i kto to wtedy utrzyma? Szkoła? Dorośli mają swoje fantazje, które czasem realizują. Dziecięce fantazje są wartościowsze, bo powstają tylko w wyobraźni. Czasem na moich spotkaniach autorskich wspólnie z dziećmi wymyślamy bajki. Ostatnio o lwie, wilku i zającu. Kiedy między nimi zaczynało już być groźnie, pojawiła się jaszczurka i powiedziała: Po co warczeć na siebie, kiedy się można zaprzyjaźnić? Uczcie się, dorośli. A ta bajeczka, którą dostałem po jednym ze spotkań, czyż nie jest urocza?                               

Tomek Kraczkowski                                                                       

Zaczarowany domek

Pewnego dnia pan Mariusz kupił kotka. Miał białe łatki. Kupił go za 67 zł. Wrócili do domu i wtedy panu Mariuszowi przypomniało się, że kotek nie ma domku. Zostawił kotka w swoim pokoju i pojechał do sklepu zoologicznego po domek dla kotka. Gdy wrócił do domu i otworzył drzwi, kotek wyszedł z pokoju i zobaczył domek. Bardzo się ucieszył i z radości wskoczył panu Mariuszowi na kolanka. Miauczał z radości. Zeskoczył i wbiegł do domku. Drugiego dnia kotek zaczął rozmawiać. Pan Mariusz upuścił wodę, a wtedy kotek powiedział: - Lepiej to posprzątaj, bo będę miał mokre łapy.

No właśnie, kotki mają super. Ze srokami jest zupełnie inaczej.

 

 

 


Podziel się
oceń
117
14

komentarze (6) | dodaj komentarz

środa, 23 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  266 314  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 266314

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl