Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 352 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Reszel blues

środa, 27 lipca 2011 12:18

Do reszelskiego przybyłem zamku,

Zarządca spojrzał mi w twarz,

Nie masz tu czego szukać, włóczęgo,

Chyba że euro gdzieś masz?

 

To nie dla ciebie tutaj pokoje,

Zupa i biały chleb.

Idź tam za bramę,

Tu nic nie dostaniesz,

Chyba że dostaniesz w łeb.

 

Gdzie twój zegarek, gdzie łańcuch na szyi,

A może kogoś tu znasz?

Kto mi zaręczy, że nic nie zwędzisz,

Idź stąd, nim zrobi się kwas.

 

Skoro masz trampki, to gdzie twój rower

Z tytanu, siodełko na żel?

Wołam ochronę,

Rozmowy już koniec.

Nie tutaj podróży twej cel.

 

Wreszcie mu mówię: chwileczkę,

Do zamku przywiódł mnie blues.

Ja koncert prowadzę,

Blues Reszel rozsławi,

Więc daj se, chłopie, na luz.

 

Będą grać bluesa? − tu facet usiadł.

− Jak tak, na nocleg dziś zajrzyj.

Wszyscy to niby wielcy artyści,

A wyglądacie jak łajzy.

 

 



Podziel się
oceń
7
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Patyk wypływa w południe.

środa, 20 lipca 2011 12:30

Siedzimy  z ziutkiem nad rzeką, nic się nie dzieje, rzeka płynie spokojnie, ale stanowczo. I tak człowiek powinien sobie żyć. W życiu ogólnie stanowczo, ale miękko, jak ruch ciągnący w aikido. A od czasu do czasu należy usiąść nad rzeką i puszczać na wodę patyczki. Kilka razy w ciągu dnia przepłynie jakiś kajak z dzielnymi odkrywcami dziewiczych miejsc. Czasem słychać, jak wyrażają swój zachwyt wobec nieskażonej natury. Wołają wtedy: - Kurwa, ale zajebiście! – i giną za zakolem, cierpliwie niesieni przez łagodne wody. Mały ziutek pozdrawia ich serdecznym dzień dobry, bo właśnie posiadł tę sztukę wpływania na zachowanie innych ludzi. Szczęściem tylko nieliczni nie wiedzą, jak zareagować. Ziutkowi chodzi o serdeczną, spontaniczną reakcję, której on jest sprawcą. Dlatego apeluję – mówmy sobie dzień dobry, to taki miły gest, który cieszy. Nie tylko dziecko. Skoro o dobrych ludziach mowa, to sączę teraz miód trójniak, aroniak, z 2008 roku. Jest późne popołudnie, wszystkie patyczki już na pewno dopłynęły "do miast”, jak mówi ziutek, więc z życzliwością myślę o autorze tego napoju. Jak się skupić (a o to coraz trudniej, zresztą po co) to autorów jest kilku. Ostatecznym jest Romek spod Cisnej, bo doprowadził miód do fermentacji, rozlał w butelki, umieścił na nich stosowną naklejkę, zakorkował i zalakował nawet. Może trochę zbyt porządnie, bo walczyłem za pomocą korkociągu (tradycyjny, bez wspomagania), by dosłownie dobrać się do miodu. Jak człowiek lubi słodkie, i to od przyjaciela, to szyjkę odgryzie, a przeciwności zwalczy. Autorem pośrednim są oczywiście pszczoły, które z tego miejsca gorąco pozdrawiam, i oczywiście Tereska, która zręcznie owadom miód podbiera. Zastanawiam się, kim Tereska jest, wykonując takie zajęcie. Pszczelarką, oczywiście, bo to ładnie brzmi, ale może być też pasiecznicą albo miodunką. To jeszcze ładniejsze! Już rozumiem, dlaczego Romek z taką determinacją walczył z niedźwiedziem, który się do ich barci dobierał. Warto w domu mieć miód w różnej postaci, poza tym, dzieląc się nim, człowiek zasługuje na ludzką wdzięczność. A niedźwiedź? Ot, egoistyczna bestia. Sam zeżre, i to w stanie nieprzetworzonym, z plastra, z nikim się nie podzieli, nikomu nie podziękuje, nie mówiąc już o zwyczajowym dzień dobry i do widzenia. Reasumując: Romek jest super, a niedźwiedź wredny. Jak nieoczekiwany kompan do butelki na tak zwany krzywy ryj. Najgorsze, że nie ma nadziei na jego resocjalizację.

Patyki już dawno minęły miasta, w których ludzie pracują, choć lato w pełni. Jakże im współczuję. Muszą się golić co rano, czekać w korkach i być dla siebie jak niedźwiedź. A ja jestem życzliwy, bo miodu jeszcze ¾ w butelce, patyki wolniutko płyną w stronę morza w zgodzie z rzeką, może jak wpłyną do Zatoki Puckiej, to się ogolę. Ale to jeszcze ho, ho. Much dużo w tym roku, łażą po mnie, a niech tam, ptaki będą miały dużo żarcia. W przyszłym roku będzie odwrotnie. Ptaków będzie dużo, może nawet będą po mnie łazić, szukając much? No to może się umyję.

 



Podziel się
oceń
7
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kto za to odpowiada?

środa, 13 lipca 2011 13:41

Oprócz muzyki mam jeszcze pracę w szpitalu na oddziale dziecięcym. Wiem, jest to miejsce, gdzie spotykają się ofiary wypadków, wad genetycznych, powikłań, które deformują ciało lub uszkadzają mózg. Dlatego historia każdego z tych dzieci to bolesny przykład losów człowieka. Wiem, że konsekwencja jednego wydarzenia z ich życia przywiodła je w to miejsce, ale dlaczego za nimi wędrują inne traumatyczne doświadczenia, które dotykają ich rodziny przez lata? W tym miejscu prawie nie ma rodzin, które byłyby dotknięte nieszczęściem jednorazowo. To jeszcze można zrozumieć, zdarzyło się, przytrafiło, poradzimy sobie. Ale tu historie rodzin obfitują w całe pasma postępujących za sobą bolesnych wydarzeń. Rozbite związki, przemoc, alkohol, bieda, a do tego wypadki, śmierci, choroby. Tu można stracić wiarę. Bo kto tak robi? Bije cię mąż, to ja jeszcze zabiję ci jedno dziecko, a drugie okaleczę. Albo: uwolniłaś się od pijaka, znalazłaś mężczyznę swego życia i masz z nim swe upragnione pierwsze dziecko? To ja zabiję jego, a z dziecka zrobię kalekę. Kto rozdziela łaski i plagi? Kto jednym funduje szczęście i dobrobyt, a innym bezmiar nieszczęścia? Czym zasłużyłem na to, że uważam się za szczęśliwego człowieka, którego omijają bolesne chwile? A co zrobili inni, że spotykają ich kolejne razy? Ta perspektywa kary i nagrody buduje obecność jakiegoś organizatora, demiurga, którego można winić lub wychwalać. Dlatego niektórzy tracą wiarę. Inni ją zyskują lub pogłębiają, bo zdaje im się, że to pewnie próba lub możliwość doświadczenia uświęconego cierpienia. Trzeba to jakoś zracjonalizować, żeby się pogodzić. I tak zawsze zostaje niezmienne pytanie: dlaczego ja? Niezależnie od przyjętej koncepcji, metody, światopoglądu, zawsze budzi się moje infantylne myślenie o niesprawiedliwym podziale dóbr. Że co, samo tak z siebie? Że jeden system rodzinny generuje lub w jakiś sposób przyciąga nieszczęścia, a drugi nie? Że nikt się nie uwziął i wcale nie chce niszczyć? Tak po prostu jest? Niezależnie od teorii systemowych, interwencji kryzysowej, terapii krótkoterminowej i innej cennej wiedzy − od czasu do czasu pojawia się we mnie następująca konstatacja, że coś tu jest, kurwa, nie w porządku. 

 

 

 



Podziel się
oceń
7
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  268 441  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 268441

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości