Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 352 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Autoportret z odciętym uchem

wtorek, 21 sierpnia 2012 12:34

 

łażę po domu, powłóczę nogami

włosy drę z głowy całymi garściami

chodzę po domu chwiejnym krokiem

owinięty brudnym szlafrokiem

z domu nie wychodzę wcale

tylko piję, śpię i palę

 

nie patrzę w lustro, siebie unikam

bo bym się pewnie zaraz porzygał

brudny, śmierdzący, nieogolony

oglądam zdjęcia swej byłej żony

 

chodzę po domu, liczę godziny

nie chcę widzieć swojej dziewczyny

telefon milczy bardzo rozsądnie

bo niebezpiecznie odzywać się do mnie

z domu nie wychodzę wcale

tylko piję, śpię i palę

 

nie patrzę w lustro, bo bym zapłakał

chyba mam w sobie coś z wilkołaka

czuję jak włada mną neuroza

dotykam ostrza żyletki i noża

chwytam z za ucho, nóż wznoszę powoli

nie, ucha nie utnę, bo to bardzo boli

 

To wszystko bzdury z palca wyssane,

jestem rozsądny, czysty, zadbany,

nie jestem żaden Wojaczek czy Bursa,

chociaż uczyłem się na różnych kursach,

po wódce mam torsje, tytoniu nie znoszę,

wszystkie pieniądze do domu przynoszę.

 

Rymuję słowa, składam je do kupy,

to, co powstaje, i tak jest do dupy,

jak po mnie ma zostać ta siła fatalna,

wiecznie zielona pieśń popularna,

gdy żyję w zdrowiu i dobrobycie,

w piętrowym domu, przy mojej kobicie...

 


 

 

 


Podziel się
oceń
35
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Jestem socjopatą?

poniedziałek, 13 sierpnia 2012 10:13

 

Im dłużej siedzę w lesie, tym głębiej odczuwam moją fobię społeczną. Nie chcę turystów, grzybiarzy, kajakarzy. Żadnych obcych. Ba, nawet znajomych i rodziny, która chce mnie odwiedzić w tej głuszy. Straszą zwierzynę płową, która później nerwowo reaguje na moją obecność i podejrzliwie patrzy mi na ręce. Przeganiają ptactwo na wyższe piętra lasu, a ryby w głębiny. Krzyczą, wyją, ryczą i zostawiają śmieci. Czuję się jak Indianin z nieodkrytego jeszcze plemienia nad Amazonką, którego za chwilę dopadnie śmiały podróżnik, by mu zrobić zdjęcie, zarazić grypą i zostawić puszkę po piwie w miejscu, gdzie płonie święty ogień. Ech, użyć fletu prostego w charakterze dmuchawki z zatrutymi kurarą strzałkami i zewłok turysty zostawić w mrowisku albo znajomym lisom znad Zbrzycy. Chociaż dobrze by było same głowy uwędzić i zmniejszone zawiesić przy wejściach do lasu albo w miejscach, gdzie kajakarze robią sobie postoje. Ostatnio jeden wsadził interes między sztachety i sikał sąsiadce do ogródka. No to może nie tylko głowy wędzić i wieszać? Kajakarze swój rozum mają. Wiedzą, że śmieci ktoś po nich posprząta (choćby moja córka, bo wrażliwa jest i też gotowa wieszać). Poza tym, wszystko im jedno. Siądą w śmieciach i swoje dołożą. Ważne jest, kto ile wypił i kto, he, he, się wypierdolił do wody i wyglądał jak Phelps po zawodach. Pewnie uogólniam, są tacy, którzy się zachwycają rzeką, wędrówką i naturę szanują, ale o nich niewiele słyszałem. Wieść gminna niesie, że był tu gospodarz z siedliska w środku lasu, który miał na podwórku koło domu zapadnię. Kto do niego przyszedł, przepadał. Ech, dobrze by wiedzieć, że człowiek nie działa w pojedynkę. Niby też tu gościem jestem, ale dom i obejście szanuję, bo chcę być znowu zapraszany, a nie tylko tak na raz. Może to świat się zrobił jednorazowy, jak talerz i kubek? Na stuletnim dębie wyciąć „tu byłem” i jechać dalej? A na imieninach zmuszać gości do oglądania zdjęć i wideo HD o tym, jak żeśmy się zajebiście bawili. Już mało miejsca na namysł i refleksję, na wrażliwe współodczuwanie. Nadszedł czas totalnej rozrywki. Prawie każde zaproszenie, dotyczące wydarzeń artystycznych, kończy się sakramentalnym: życzymy dobrej zabawy! Kto jeszcze słucha słów piosenek na koncertach? Ty nie słuchaj, ty się baw! – usłyszałem na jednym z nich.

A przecież my tutaj też się bawimy. Na przykład, patrząc na harce małych kotów w ogrodzie; wzruszamy się na tańcach żurawi na łące. Wrzucamy kamyki z mostu, żeby było plum, robimy zawody, czyj patyk popłynie szybciej, wchodzimy w pole kukurydzy, żeby spotkać ducha dżungli. Rozrywek tu mnóstwo. Coraz częściej czuję się jak emocjonalny skansen. Może moje wnuki go nie zadepczą? Chociaż widzę, jak powoli dopada ich Krwawy Reklamodawca i Potwór Konsumpcji. Już czai się Batman i Spiderman, żeby zawładnąć ich umysłami. Jak Kaj zapomną o Gerdzie, o słonecznych łąkach, o lesie, z któregoś kiedyś wyszli. Mam nadzieję, że wcześniej sam trafię w jakąś zapadnię.

 


 


Podziel się
oceń
35
2

komentarze (6) | dodaj komentarz

poniedziałek, 20 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  268 456  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O mnie

Autor, kompozytor, piosenkarz, psychoterapeuta.
Ceniona postać polskiej sceny muzycznej. Na estradzie od 1978 roku.
Twórca nastrojowych piosenek opowiadających o codzienności, ludzkim doświadczeniu, widzeniu świata z perspektywy zwykłego człowieka.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 268456

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości